Anime Revolution Sprites

You are not connected. Please login or register

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Roast on Sob Gru 17, 2016 3:06 pm

Mr.Bercikovsky

avatar
Shifter
Shifter
Roast – gatunek rozrywkowy, komedii scenicznej, przeciwieństwo benefisu. Polega na występie roastowanego oraz zaproszonych gości, którzy wygłaszają obraźliwe monologi, często wulgarne, w kierunku roastowanego, ale i siebie wzajemnie.

No więc do rzeczy. Co wy na to, aby urządzić sobie taki mały roast? Userów jest i tak mało aktywnych, więc zaproszę po prostu starą gwardię - Siebie, Maxa, Yoha, Rayema i Jatamana. Piszecie się panowie? Obrażanie ludzi to sztuka, kunszt.
Dodatkowo pomyślałem, że moglibyśmy zmienić odrobinę zasady. Zamiast typowego Roastu zrobilibyśmy coś bardziej na zasadzie Roastu z połączeniem bitwy freestyle'owej. Chodzi mi o to, że zamiast jednego występu każdy miałby po dwa wejścia, żeby(w razie czego) móc się odnieść do ludzi obrażających go po jego występie.
Zasad jako takich chyba nie potrzeba. Nie? Po prostu trzeba obrazić wszystkich uczestniczących i tyle. Dobrze by też było gdyby posty nie były jakieś mega krótkie i niewiadomo jak długie. No i przydałoby się ustalić jakąś kolejność.
Aby było łatwiej, mogę zaczynać - tylko oczywiście wcześniej musicie wyrazić zgodę na uczestnictwo.
I dobrze by było, gdyby posty pojawiały się maksymalnie w 2 dniach odstępu, coby nie przedłużać i wstrzymywać zabawy innym. Pozdro Sołtys.

Niech krew się sypie, niech zostają kule po dziurach!

2 Re: Roast on Sob Gru 17, 2016 3:12 pm

Yoh

avatar
Site Admin
Site Admin
Przegram, ale nie byłbym sobą jak bym odmówił.
Nie lubię cisnąć po innych, jestem dobrym i spokojnym człowiekiem ale Bercikowi nie odmówię
” - Yoh.

3 Re: Roast on Sob Gru 17, 2016 3:35 pm

Max

avatar
Time Traveler
Time Traveler
Dobra, ładnie mnie poprosiłeś to przyjmę.

4 Re: Roast on Sob Gru 17, 2016 3:56 pm

Jataman

avatar
Moderator
Moderator
Bardzo cieszy mnie ta inicjatywa. Właściwie to cieszy mnie jakakolwiek inicjatywa na forum. Ja jednak mówię pas. Nie jestem dobry w hejcie (a w sumie roast tym trochę jest gdyby nie brać pod uwagę dobrowolności udziału i humorystycznego charakteru), a tym bardziej w jakimkolwiek freestyle'u.
Jak bardzo chcecie to możecie mnie poroastować. Jak mi się zrobi smutno to najwyżej Was zbanuję napiszę z jedno zdanie o tym, że Bercik jest rudy.
Good luck n have fun.

P.S. Yoh, zajrzyj do swojego posta w parku Noitulover.



Ciekawe kiedy tylko na to wpadną,
że prawda autorytetem jest, a nie autorytet prawdą?



5 Re: Roast on Sob Gru 17, 2016 8:24 pm

Rayem

avatar
Spiral King
Spiral King
Tak, pewnie, akceptuję, co mi tam.

Znając życie odpadnę, bo zapomnę o temacie albo nie będę widział co napisać...

6 Re: Roast on Nie Gru 18, 2016 12:14 am

Mr.Bercikovsky

avatar
Shifter
Shifter
Witam wszystkich obecnych, na wstępie chciałbym podziękować za udział. Bez was nigdy by się nie udało. Wtedy po prostu dalej wyzywałbym was na chatboxie. No ale do rzeczy - nie będę na siłę przedłużał bo szczerze to nie mam pomysłu na jakikolwiek wstęp. Więc przejdźmy do rzezi. Na razie łagodnie, bo trzeba się rozkręcić, zostawię co nieco na drugiego posta. Pewnie będzie pełno nieśmiesznych rzeczy i sucharów. No ale trudno.

W dodatku przedstawiam wam kolejność:
- Ja
- Yoh
- Max
- Rayem
O dziwo, nawet w takiej kolejności was zroastowałem xD Mam nadzieje, że nie macie nic przeciwko.

No więc... ekhem, ekhem. Yoha poznałem oczywiście na forum graficznym. Było to DBEvS. Taki marny substytut DBSS(późniejszego S-R). Był w tamtym czasie jednym z trzech adminów. I akurat jego najmniej lubiłem. Jest to kurwa nie lada wyczyn, bo nie wiem jak można przegrać z sepleniącym typem który sam sobie wmawiał, że jest koxem, albo z typem, który nie robił kupy. Myślę, że to nie był przypadek i już wtedy wiedziałem jakim człowiekiem jest. W sumie, na forum mało rzucał mi się w oczy, niewiele mogę o nim powiedzieć. Jedyne co pamiętam to fakt, iż był takim no-skillem, że włosy do sprita zrobił mu Makym/Hihori. Wcale nie widać Yoszu, komu zawsze chciałeś dorównać. Ah te niespełnione ambicje. Tyle lat w tym siedzisz, a dalej jesteś tak chujowy. Każda twoja praca to kopia poprzedniej. Jebane kopiuj-wklej. Zupełnie jak twoje pomysły na moce do postaci na PBF. "Zajebiste anime! Chce takie moce" Kopiuj-wklej. Stary, zdajesz sobie sprawę, że na świecie jest więcej kolorów niż tylko te, których używasz w swojej palecie? A fakt, że tworzone przez ciebie postacie są spokrewnione nie oznacza, że muszą się ubierać niemal identycznie. To nie tak działa pokrewieństwo. Wracając jednak do DBEvS. To pamiętam też jedną sytuację. Był sylwester. Biednego Yoha chyba nikt nie zaprosił, bo ten wieczór spędził na czacie wypisując totalne bzdury - zresztą jak zawsze. W sensie, że jak zawsze nikt go nie zaprosił. Wstyd się przyznać, ale spędziłem ten wieczór z nim. Tylko, że między nami jest różnica trzech lat. Tak kurwa, jebana różnica trzech lat, a nadal osiągnąłeś mniej niż ja w gimnazjum. No własnie, gimnazjum. Ja byłem wtedy w pierwszej gimnazjum. On powinien być w liceum/technikum/zawodówce. No niestety. Dobrze wiemy, że na gimnazjum skończył swoją edukację. Wracając jednak do sylwestra. Patryk z powodu braku kolegów - czemu wcale się nie dziwie - pił w domu. Chyba najebał się jednym harnasiem, czy tam tatrą... albo jakimś innym tanim piwem z biedronki. Nie wiem, nie znam, nie oceniam. Jego się pytajcie, on jest znawcą. Skoro już o alkoholu mowa. Yoh sam z siebie robi alkusa. Nie wiem jak się żyje w Warszawie, albo jak zyskuje się poklask w twoim domu, ale pisanie na czacie, że idziesz po 5 piwko siedząc z nami na czacie nie czyni z ciebie kozaka. Znajdź sobie znajomych i z nimi pij piwo. Picie samemu w domu przerobiłeś w sylwestra lata temu. Nic się nie uczysz na błędach. A nie oszukujmy się - całe twoje życie jest jebanym błędem. W sumie, to może nie potrafisz znaleźć znajomych. Nie dziwię się, że z takim ryjem to może być problem. Co do ryja... Patryk przez pewien czas pracował w szpitalu - do tej pory nie wiem jak mogli go zatrudnić w roli innej niż typ w kostnicy. Jedno jest jednak pewne. Ma chłop łeb na karku. Tylko tam na jego widok dupy nie uciekały. Tylko te, które nie mogły chodzić i te niewidome. No i te martwe. Minął się z powołaniem. Pracował w szpitalu, a powiedział, że w dzieciństwie chciał być strażakiem. Wiem na jakiej zasadzie by to działało. Gdy zbliżałby się do płonącego budynku ludzie zaczęliby z niego spierdalać - nie dlatego, że płonie, tylko dlatego, że jego morda tak by ich odstraszała. Byłby best strażakiem ever. Yoh jest tak brzydki, że stwierdził, iż posiadanie gołębia na zdjęciu profilowym będzie lepszym wyjściem niż zamieszczenie tam samego siebie. Szkoda, że z tego zrezygnował. Bo osobiście uważam, że to był najlepszy pomysł w jego życiu. Pisząc ten roast przeglądałem przez chwilę facebooka Patryka, aby znaleźć coś jeszcze o czym mógłbym napisać. Trafiłem na jedno ze zdjęć, na którym wygląda wręcz fatalnie - tak, jeszcze gorzej niż zazwyczaj, to jednak możliwe. Jak takie pokrzywdzone przez los, upośledzone dziecko z patologicznej rodziny. To by w sumie wiele wyjaśniało. No ale patrząc tak na niego, stwierdziłem, że jest mi go zwyczajnie szkoda. Ciuchy jakby zdjęte z starszego brata albo zajebane ze śmietnika. Nikt nigdy nie wzbudził we mnie tyle empatii, co jego krzywy ryj w tamtym momencie. Byłem gotów skasować wszystko co napisałem, dochodząc do wniosku, że jest już i tak mocno pokrzywdzony. Jednak wtedy do mnie dotarło, że debili trzeba tępić. Dlaczego debili? Bo było to zdjęcie z Trójmiasta, na którym widać było statek. W zasadzie to 'ścianę' statku. W zasadzie to chuja było widać. Nasz geniusz chyba tak bardzo chciał mieć zdjęcie ze statkiem, że miał wyjebane w to, czy ten statek będzie widać. Taka drobna rada na przyszłość - następnym razem postaraj się by było widać więcej statku a mniej twojego ryja. Uwierz, zrobisz światu ogromną przysługę. Potem poprzeglądałem jego zdjęcia z dzieciństwa. Wygląda na nich jak jakiś młody, niespełniony alfons - oczywiście mówię tutaj tylko o tych, na których nie wygląda jak niedojebany lider bandy gałganów. Tacy młodzi, upośledzeni power rangersi - i tylko on bez laski. Lata mijają, nic sie nie zmienia. No ale co poradzisz... w końcu jest z Warszawy. To podobno on inspirował Czesława Niemena. Gdy piosenkarz zobaczył Yoha na ulicy napisał piosenkę "Dziwny jest ten świat". A skoro już jesteśmy przy Warszawie. Warszawskie dresy nie ruszają Yoha - nigdy nie dostał wpierdolu. Jest tak brzydki, że gdy idzie ulicą, dresy myślą, że chwile temu już obskoczył jeden wpierdol i tym razem mu odpuszczą. Dobrze, ze na necie są zdjęcia Yoha, bo gdyby ktoś miał złożyć policji jego rysopis, to nikt by kurwa nie uwierzył. Wracając do meritum - wiecie kto jeszcze jest z Warszawy? BladeRiver. Tak, dokładnie. Myślę, że albo wszyscy w naszej stolicy wyglądają jak typowa, niedojebana patologia z niewyjściowym ryjem, albo po prostu ci dwaj mieli tego samego listonosza. Ale to biedne miasto już zostawię w spokoju, spotkało je już i tak zbyt wiele nieszczęść - politycy, KacWawa, BladeRiver no i oczywiście Yoh.

Maxia znam od dawna. Kiedyś z Shunem założyliśmy własne forum, na które przyszedł. I tak się poznaliśmy. Znaczy... trochę to trwało zanim się poznaliśmy. Bo Mateusz myślał, że pisanie na czacie jest płatne XD Czaicie? Pewnie dlatego tak mało pisze i tutaj, bo opłaty go wyniszczają. Wróćmy jednak do samego początku. Używaliśmy wtedy gadu-gadu. I na konferencji z Shunem postanowiliśmy go wkręcić. Zaczęliśmy pisać nic nieznaczące, wymyślone przez nas słowa, wmawiając Maxiowi, że to wymyślony przez nas język. Łykną to. Jak i wiele innych rzeczy. Z czasem zmieniliśmy komunikator. Przyszedł czas na skype. Nie była to dobra decyzja. Pewnego razu, gdy Matej zdecydował się na masturbację podczas rozmowy z nami, zapomniał wyciszyć mikrofon. Nawet faceci podczas stosunku nie sapią tak głośno jak on podczas rękodzieła. Podobno w próżni głos się nie rozchodzi. Czuję, że jego jęczenie i sapanie dałoby radę. Podobno nawet zgłosiła się do niego straż pożarna, aby móc wykorzystać jego sapanie zamiast standardowego dźwięku syreny. Stwierdzili, że będzie bardziej słyszalna. Widzisz kurwa Yoh? Max był bliżej spełnienia twojego marzenia z dzieciństwa niż ty sam. Wgl. Co za chory fetysz - walić konia słysząc dwóch innych typów w słuchawkach. Rzuciłbym żartem, że Max gdy będzie uprawiał sex z dziewczyną, będzie potrzebował kolegi szepczącego mu do ucha aby dojść. No ale nie oszukujmy się... Matej nie ma szans na sex z kobietą. No po prostu kurwa nie ma szans. No kurwa no nie.  
Bądźmy szczerzy - Maxia każdy i tak zna tylko z tego, że jest moim przydupasem.  Jesteśmy jak Batman i Robin. Z tym wyjątkiem, że Max jest tak dużym przydupasem, że gdyby Robin miał Robina to właśnie nim byłby Max. Gdyby był częścią drużyny to byłby chłopcem, który podaje ręczniki chłopcu, który podaje ręczniki. Jebana Maxcepcja.
Matej chciał kiedyś z kolegami jechać na konwent dla mangozjebów. Był już wtedy pełnoletni a i tak zapytał mamy o zgodę. Ciekawe czy przed pierwszym pocałunkiem ze swoim chłopakiem też zapyta ją o zgodę. No ale wracając do sedna - zaciekawiona mama weszła na forum by poczytać o tym co się robi na takich eventach. Trafiła na posty, gdzie ludzie pisali o tym jakie to transwestyty i inne pedały tam chodzą. Przerażona przed tym, że jej jedyny, ukochany syn zostanie wykorzystany przez jakiegoś pederastę zabroniła mu wyjazdu. No kurwa, pozbawiła syna jedynej możliwości na stosunek w życiu. Dobra robota. Matej już nigdy nie będzie bliżej stracenia dziewictwa.
Max jest taką życiową kaleką, że nawet jakby poszedł na dziwki, to by zaprosił ją na kolację, bo byłoby mu głupio ją tak po prostu wyruchać. Co ja gadam. Max gdyby poszedł na dziwki to by się nie odezwał nawet słowem. Wszedłby, siadł na krańcu łóżka jak ostatnia pizda i czekał na rozwój wydarzeń. Ale wiemy, że Max nie pójdzie na dziwki, bo woli siedzieć w domu i grać w Wowa. Gdyby Matej znalazł dziewczynę, to robiły z nią niewiele, po prostu odkręcałaby mu tylko słoiki. Mówiąc o Mateju, nie można pominąć motywu Hanako i jej umierania. Nie będę się rozpisywać, po prostu spuentuję to memem z jego zdjęciem.
Jeśli miałbym porównać Maxa do kogokolwiek, porównałbym go do Buttersa z South Park'a. Mały, naiwny i wykorzystywany przez Cartmana. W tej relacji to ja jestem Cartmanem.

Rayem. Rayem lubi mówić o sobie Viper... jakby ci to powiedzieć. Są ludzie, którzy lubią ruchać małe dzieci. To, że to lubią, nie znaczy, że to jest dobre. Rayem Viper. Że kurwa co? Viper dlaczego? Z wężem masz tylko tyle wspólnego, że ciężko ci ściągać skórę, jebany stulejarzu. Jedyny wąż jaki przychodzi mi na myśl, gdy pomyślę o Rayemie to Arbok zespołu R. Też taki pokrzywiony i zadaje się z bandą przegrywów. Tak, jego najlepszym i jedynym przyjacielem był Ykmo. Do tej pory tęskni za nim i płacze po nocach. Tworzyli naprawdę piękną gejowską parę i miziali się siurkami. Niestety potem Ykmo zapuścił dziewiczego wąsa i Rayem z nim zerwał. Nie chciał, by jakiekolwiek włoski drażniły jego stuleję. Apropo włosów, to pamiętam pierwszego sprita Rayema XDDD Te włosy był tak zajebiste. Artystyczny nieład i ta objętość. Przy tym shicie to Sebek wypadał jak jebany artysta. Jego sprit posiadał też deskorolkę. Wyglądało to tak, że była to jedna 'klatka' deski i postawiona na nią zwykła poza sprita. Jeżdżenie musiało przezajebiście wyglądać na gifach. Wiem też, że Rayem nie zdał studiów. Był na medycynie czy jakiejś tam biologii. Potem żałował, bo nie przemyślał, że mógłby wyleczyć swoją stulejkę. Kamil ma tak duże ego, że to dziwne iż w kinie nie musi płacić za dwa miejsca. Ma duże ego i nic więcej dużego. Rayem jest uosobieniem piosenki "znowu w życiu mi nie wyszło". Siedzi tyle lat na tych wszystkich forach. Do tej pory nie wiem po chuj, skoro i tak nie robi żadnych prac. Jego najlepszą pracą był cho'gath, a i tak kurwa przegrał z Yohem XD W porównaniu do poprzednich dwóch panów, ten nawet wygląda normalnie. Aż dziwne, że Max jeszcze go nie wyruchał. No ale reasumując, bo nie mam już pomysłów... jak od początku XD Rayem jest jak odtwarzacz muzyki w zegarku -  niby jak jest to spoko, ale jakby go nie było to jeden chuj, bo tak naprawdę to nic nie wnosi.

Na koniec zostawiłem Woogy'ego. Coby nie myślał, że mu odpuszczę. Wróć. Na koniec zostawiłem Jatamana. Tak kurwa, zmień nick jeszcze raz. Co mogę o nim powiedzieć? Szczerze? To tak naprawdę nic. Poza tym, że jest brudasem i jara zielsko nie wiem nic. Więc rzucę najprostszym pociskiem. Kto słucha reggae, ten rucha kolegę.

7 Re: Roast on Nie Gru 18, 2016 12:48 pm

Yoh

avatar
Site Admin
Site Admin
O jebany. Jak chodzi o mnie to rozpisał się jak nigdy.
Cóż mogę Ci rzec, Berciku? Dziękuje za poświęcenie chwili swojego życia na znalezienie tylu fascynujących informacji o mnie.
Widać, że naprawdę mnie lubisz, wbrew wszystkiemu co piszesz.
Wygrałeś - odpuszczę sobie.
Ciesz się zwycięstwem.
Jest w pełni zasłużone.

8 Re: Roast on Wto Gru 20, 2016 10:09 pm

Max

avatar
Time Traveler
Time Traveler
Hej! To ja, Max! Pewnie nie macie pojęcia kim jestem, albo myślicie, że kiedyś miałem nick Maximus. Jeżeli tak myślicie to dobrze, później będzie mi mniej przykro jak będziecie się śmiali z innej osoby.
Zacznijmy więc tę zabawę. Przedstawiam wam "Pana Mateusza, czyli ostatni roast na ARS".
Ogólnie to chciałem zacząć od Wielkiej Kompromitacji (tak, pomyliłem Wielką Improwizację z Dziadów, z Inwokacją pojawiającą się w Panu Tadeuszu XD), niestety Bercik zrobił to za mnie swoim postem. Serio, jedyna osoba, która poczuła się zroastowana po jego przeczytaniu to Yoh. Biedny aż musiał odpuścić. Ale w sumie to się nie dziwię, skoro nawet ja potrafię doprowadzić biednego Yosha do takiego stanu, że jedyne co potrafi zrobić to dać mi na chwilę bana na Chat Boxie albo pogrozić szmaceniem moich postaci na pbf.
Ogólnie to Bercik nie raz mówił mi, że nic nie wiem o życiu. Postanowiłem więc wziąć przykład, ze starszego znajomego, z forum. Przez kilka tygodni analizowałem rozmowy z Yohem by dowiedzieć się jak najwięcej o życiu. W końcu on już ma swoje lata na karku, pewno też dobrze wykształcony (o ile po gimnazjum ma się wykształcenie... ale w końcu nic nie wiem o życiu to nie jestem pewien). Oto wnioski: najwyraźniej życie polega na jebaniu się pół dnia w pracy, tylko po to aby później, w samotności, schlać się najtańszym piwem i chwaleniu się tym na chat boxie. Dobra może jednak wziąłem sobie złą osobę jako przykład do naśladowania.
Ale dobra, dobra! Bercik jest ważniejszy. W sumie powinienem mieć o nim dużo informacji, które mógłbym wykorzystać do tego roasta. Pewnie je mam ale teraz do głowy mi nie przychodzą. Nie wspominając już o samych roastach. Bercik natomiast jest w tym całkiem dobry. Wystarczająco dobry, że czasami wydaje mi się, że jedyne co mówi to wyzwiska. Człowiek rozmawia sobie kulturalnie na Chat Boxie, a tu nagle wpada Bercik. Nawet się nie przywita, a już wszystkich nawyzywa. Teraz myślę, że może jest to rodzaj pewnego upośledzenia. Biedny Norbi. W sumie byłoby to całkiem przydatne gdyby zatrudniali na stanowisku zawodowego wyzywacza. O kurcze, Norbi, zarabiałbyś miliony!
A tak mówiąc już o pracy: Bercik raz został przyłapany przez mamę jak w grze trenował sobie do swojego wymarzonego zawodu. Ogólnie pewnie każdy rodzic byłby zadowolony widząc jak jego dziecko myśli o swojej przyszłości. No... niestety nie w tym wypadku, ponieważ Bercik dawał dupy murzynowi za pieniądze. Podobno ten koleś do dziś płaci swoje rachunki pieniędzmi, którymi Bercik mu wtedy zapłacił.
Dobra, nie wiem co napisać.
Jeżeli kiedyś pomyślisz, że jedyne czym Bercik może cię wkurwić to ciągłe wyzywanie, to grubo się mylisz (he, he). Jego ego jak tak wykurwiście wielkie, że aż czasami zastanawiam się gdzie ono się chowa. Ah nie... dobra, spojrzałem na jego zdjęcie, teraz już wiem. Grubasku ty mój. ;> Podobno Norbi za dzieciaka bił się z jednym ze swoich kolegów. Norbi wyszedł z walki cało, ale to głównie dlatego, że jego tłuszcz pochłaniał siłę każdego uderzenia. Co do jego przeciwnika to w sumie nikt nie wie co się z nim stało. Naoczni świadkowie twierdzą, że Bercik wtoczył się na niego, tym samym wygrywając, a gdy już się stoczył, jego przeciwnika nigdzie nie było. Teorii jest wiele ale ja wiem, że jakby dobrze poszukać między fałdami na brzuchu Norbiego to na pewno znajdzie się kości biednego nieszczęśnika, który wtedy stoczył z nim pojedynek.
Norbi miał się dosyć niedawno bić z pewnym kolesiem. Nie ważne dlaczego. Ogólnie ziomczek był gotów totalnie zniszczyć Norbiego. Ale nagle stwierdził, że nie ma czasu. Wydaje mi się, że po prostu nie miał odwagi gdy przypomniał sobie o wadze Norberta i nie chciał skończyć pomiędzy fałdkami. Dobra, znowu nie wiem co pisać a zostały jeszcze 2 osoby.
Rayem, nic o tobie nie wiem. Ssij.
Woogy, ty brudasie. Woogayek dość często zastępuje trenera na treningach taekwondo. Za każdym razem mówi "znowu MUSZĘ zastąpić trenera". Musi? Serio? Kto go zmusza? Ah! No tak! W końcu trenujesz wtedy grupę dzieciaczków. Zasrany zboczeniec nie może się oprzeć by je po treningu dotykać w szatni. A innym tłumaczy się, że "musi". Sprytne, sprytne..

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

 

© 2009-2014 Anime Revolution Sprites. All rights reserved.
Design by Yoh. Thanks for Zbir and Safari.