Anime Revolution Sprites

You are not connected. Please login or register

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 #8 FADS on Pon Kwi 11, 2011 4:15 pm

Feli

avatar
Zasłużony
Zasłużony
Miejsce #1 należy do Umi:cup1:
Ilość Głosów: 7
Spoiler:
Umi napisał:Białowłosy pojawił się na horyzoncie wraz z Kagurą. Ścieżka, którą szli prowadziła do wodospadu. Wydawało się, że to najlepsze miejsce na odpoczynek.W końcu wyszli z lasu na przeciw jeziora, do którego spadała woda z gór. Takehide spojrzał na wodospad od dołu do samej góry. Odpiął bidon od pasa i wziął kilka łyków wody, po czym zdjął z pleców swój miecz. Podszedł do jednego z drzew i oparł o niego miecz. Odwrócił się opierając plecami o to samo drzewo, na którym oparł miecz. Powoli zsunął się plecami po drzewie rozsiadając się pod nim wygodnie. Rozłożył się wygodnie, a drzewo robiło za oparcie dla jego pleców.
- Idealne miejsce do leniuchowania. I tak nie ma co robić jak na razie.
Uśmiechnął się pod nosem białowłosy spoglądając na wodospad. Rozmyślał sobie pewnie o głupotach, ale taki już był. Kochał leniuchować i nikt tego nie zmieni.

****

Dziewczyna westchnęła jedynie. Chyba sobie zdała sprawę czemu puścili kryjówkę - by nie musieli wykonywać brudnej roboty, jednak to już były wyłącznie ich sprawy, gdyż ona na miejsce przybyła po fakcie. O wszystkim rozmyślała w czasie drogi, gdyż była cisza, a ona najczęściej podczas podróż rozmyślała. Najlepszy czas na tą czynność, gdyż zwykle nie ma czasu. Kagura nie była za rozmowną osobą i nigdy nie odezwała się pierwsza, chyba, że wymagała tego konieczność. Przymrużyła delikatnie oczy, wzdychając jedynie. Zatrzymała się przed wodospadem, zaraz za Takehide, który mądry nawet nie powiedział jej celu wyprawy. Gdyby wiedziała od początku, że będzie to obijanie się za nic nie ruszyła by się z miejsca. Pokiwała przecząco głową, kiedy ten już siedział. Wzrokiem następnie dojrzała nieba, które właśnie spowiła ciemność. Zbliżał się wieczór, a dookoła robiło się niebezpiecznie. Imleyo zbliżyła się do wodospadu by zażyć trochę wody, a tym samym przepłukać twarz kiedy na jego górze pojawił się ktoś nieznajomy. Nie można było go dostrzec, gdyż ciemność powodowała maksymalną widoczność jego 'cienia'. Nie minęła chwila, kiedy Kagura wyczuła czyjąś chakrę. W tym momencie w jej oraz Takehide kierunku poleciało jakieś sto, może i więcej shurikenów. Dłonie dziewczyny od razu poszły w ruch, formując pieczęcie.
- W Wietrze Ukrycie - Śmiertelne Przyduszenie!
Krzyknęła, a dookoła nagle pojawił się wiatr, który zbił większość broni, która ich miała zranić. W sumie białowłosego broniło drzewo oraz jego umiejętność, gorzej z Kagurą, którą dotknęło parę z nich, a na dodatek okazały się być zatrute. Brunetka poczuła jak jej całe ciało spowija ból, a w żyłach czuje ogień. Syknęła z bólu, jednak nie poddała się. Złożyła kolejne pieczęci, patrząc się ciągle na przeciwnika, zaś ten zdawał się spoglądać na nią.
- Taniec Półksiężyca Stylu Konoha.
Wyszeptała, a przeciwnika spowiło GenJutsu. Na czym ono polegało? Było ono wysokiej rangi i miało go zmylić. Wydało mu się, że Kagura biegnie na niego z nożem podczas kiedy ta zaatakowała go od tyłu swoimi myśliwskimi nożami. Cała sytuacja skończyła się poderżnięciem gardła napastnikowi.

****

Białowłosy obserwował Kagurę. Poszła się napić. Nie mogła po prostu poprosić o bidon, który chłopak miał przy sobie? Pewnie miała ochotę, ale Yoshitaka ją przewidział. Odgrywa twardą dziewuchę, która o nic nie poprosi. Zaczęła składać pieczęcie. Co się dzieje? Takehide spojrzał w górę i ujrzał lecące w nich shurikeny. To akurat żaden problem. Gdy były już wystarczająco blisko zmienił się w wodę i pojawił się gdzieś obok drzewa. Wszystkie shurikeny, które w niego leciały wbiły się w drzewo, ale Kagura dostała kilkoma z nich. Gdy syknęła z bólu, chłopak wiedział, że coś jest nie tak. Trzeba będzie ubezpieczać dziewczynę. Złożyła drugi raz pieczęcie a przeciwnik zaczął zachowywać się dziwnie. Przyjął pozycję do obrony, ale Kagura zaczęła go obiegać. Ten jej nawet nie zauważał.
- Genjutsu...
Przepełzło przez jego myśli i ruszył w stronę przeciwnika tyle, że obiegał go z drugiej strony. Gdy dotarł na miejsce przeciwnik opadał na ziemię z poderżniętym gardłem. Yoshitaka stanął obok puszczając rękojeść swojego miecza. Miał nadzieję na dłuższą zabawę, a tutaj klops. Nie zdążył zdjąć nawet miecza z pleców. Stanął obok Kagury podrzucając brwiami.
- Świetnie. Piękna akcja ale te rany mi się nie podobają.
Skierował słowa do Kagury przyglądając się dokładnie jej ranom. Kilka ich było, lekkie draśnięcia i aż tak bolało? A może coś nie tak z tymi shurikenami? Cholera wie.

****

W momencie tryskającej krwi przeciwnik poleciał na górę, brudząc przy tym całą klatkę piersiową oraz twarz dziewczyny. Zamknęła ona wtedy oczy i odchyliła delikatnie głowę do góry, jakby sprawiało jej to przyjemność. Zboczenie pewnego rodzaju? Możliwe. Szybko jednak otrzeźwiała i spojrzała w stronę chłopaka, prostując już głowę. Od dłuższego czasu na jej twarzy w czyjejś obecności znowu zawitał delikatny uśmiech. Mimo krwi dookoła niej i tego jaka jest był on.. uroczy i co gorsza niewinny. W sumie sama Kagura z czasem bała się sama siebie. Mięli ją za beztroską oraz szczęśliwą istotę, ale tak na prawdę nie wiedzieli, czego można się spodziewać. W momencie wyprostowania swojego ciała głową przeciwnika spadła pomiędzy jej nogami, zaś noże trafiły do ekwipunku, wcześniej obracając się w rękach brunetki. Nie miała ona ochoty teraz na zabawę, bo nie czuła już samej przyjemności z zabijania, co jedynie wywoływało u niej lekką niepewność. Jak mogła siebie nazywać? Psychopatą, mordercą? To jest nie ważne, gdyż w tym świecie te słowa nie istnieją razem z sprawiedliwością. Przeczesała włosy dłonią, w rękawiczce, zaś na jej twarzy widniała maska. Co było dziwne, wcześniej nie można było jej zauważyć. Czemu? Pojawiła się ona na twarzy Imleyo po użyciu GenJutsu.
- Nic mi nie jest.
Powiedziała spokojnie w stronę chłopaka, zdając sobie sprawę świetnie z tego co jej jest i jakie będzie to miało skutki. Nagle ni stąd, ni z owąt drgnęła znowu w stronę góry wodospady.
- Czuję coś...
Szepnęła, składając pieczęć tygrysa, dzięki, które w nogach skumulowała się jej chakra. Odbiła się od ziemi, a dzięki energii jej skok był wyższy niż normalny. W ułamku sekundy znalazła się na górze wodospadu po czym poczęła składać pieczęci. Dzięki swojej umiejętności rozpoznała jedną z podstawowych technik - Kawarimi. Czyżby to kpina? Czy wróg jest na prawdę taki słaby by nie móc się lepiej obronić?

****

Zapewne białowłosy też został poplamiony krwią. Jaka tragedia. Niedawno czyścił z krwi swój miecz, a teraz będzie musiał czyścić siebie. Nie chciał się brudzić krwią, ale i tak został ubrudzony. Okrutny ten los.
- Mhm.
Wydał odgłos przyjęcia słów, o tym, że Kagurze nic nie jest. Niestety, już się domyślił jakie były te shurikeny i dziewczyna długo nie powalczy. Stali przez chwilę obok siebie gdy ta znów złożyła pieczęć i wyskoczyła w górę. Znowu kogoś wyczuła? Jeżeli będzie dalej walczyć, Takehide będzie musiał nosić ją na plecach do kryjówki, albo od razu będzie zmuszony ją zakopać, a tego by nie chciał. Musiał więc wybić dziewczynie z głowy walkę. Skoncentrował chakrę w stopach i sam wskoczył na górę za dziewczyną. Dzięki wodzie powiększył mięśnie swojej lewej ręki i złapał dziewczynę w pasie zeskakując z nią na dół. Stanął z nią pod drzewem, kilka metrów od drzewa przy którym wcześniej siedział białowłosy. Posadził dziewczynę, by opierała się plecami od drzewa. Dłonie położył na jej ramionach, by nie mogła wstać. Zbliżył twarz do jej twarzy, by móc spojrzeć jej w oczy.
- Te shurikeny nie były normalne. Nie przemęczaj się, bo nie chcę byś tutaj straciła życie. Siedź pod tym drzewem, a ja go zabiję. Proszę Cię, nie udawaj twardej.
Powiedział z poważną miną, ale gdy tylko skończył zdanie uśmiechnął się i puścił dziewczynę. Prawą rękę wygiął do tyłu łapiąc za rękojeść miecza. Oddalił swoją twarz od twarzy Kagury i czekał na jej reakcję.

****

Kagura czuła się coraz gorzej, czego nie można było powiedzieć o jej przyjacielu. W ułamku sekundy znalazła się na czyiś rękach, a zaraz potem na ziemi, oparta o drzewo. Wszystko wydarzyło się tak szybko, zdziwiło ją to nieco i tym razem to po sobie pokazała. Była pod wrażeniem szybkości swojego partnera, w którą powoli przestawała wątpić. W głowie jednak przenikł jej obraz napastnika, znała ona go skądś. Nie był on zwykłym człowiekiem, bo inaczej by go nie rozpoznała. Momentalnie oczy dziewczyny rozszerzyły się, zaś źrenice zmniejszyły. Usiłowała się podnieść, jednak białowłosy ją wyprzedził i ubezpieczał swoimi rękoma. Fakt, zdenerwowała się na niego i to nawet bardzo, bo nikt nie może mówić jej co ma robić. W tej chwili zapomniała już o całym bólu i kiepskim stanie swojego zdrowia. Wysłuchała go, patrząc mu się w oczy, jednak to był jego błąd. Hypnosa - to jest właśnie kluczowe rozwiązanie Imleyo na wyjście ze wszystkich problemów.
- Technika Przykucia - Kanashibari no Jutsu.
Wyszeptała tak, że ten ledwo co słyszał, a na jej twarzy pojawił się wręcz szatański uśmiech. Było mało prawdopodobne, że Takehide się jakoś wyrwie z tego GenJutsu, gdyż brunetka włożyła w nie sporo chakry. Miała go użyć na przeciwniku, jednak za późno, dosięgło ono Yoshitake i to nie przypadkiem. Przybliżyła swoją twarz do jego twarzy na niebezpiecznie bliską odległość. Jednak po chwili jej kurs zmienił się na bok twarzy, tak by mogła mu szepnąć do ucha.
- Wybacz.
Szepnęła jedynie, następnie muskając go lekko w policzek. Czyżby uważała, że to jej koniec? Możliwe. Usadowiła go na ziemi pod drzewem, jak on wcześniej ją. Tak więc dziewczyna szybko wstała na nogi, chociaż to sprawiło jej duże problemy z samego początku. Przy pierwszych dwóch lub trzech krokach szła chwiejnie, łapiąc przy tym łapczywie powietrze. Nagle zastopowała! Przestała iść, zatrzymała się.
- To nie jest zwykła chakra...
Szepnęła jeszcze raz sama do siebie, jednak jej partner mógł to usłyszeć. Wiadomość o mocnym przeciwniku od razu postawiła ją na nogi. Kagura z powrotem wykonała pieczęci, jednak innej techniki. Obróciła się w stronę białowłosego.
- Wiesz.. ja nie udaje!
Powiedziała, a dookoła nich zebrał się wiatr. Imelyo skoczyła do góry, w stronę wroga jak to wcześnie, jednak tym razem miała pewność, że nikt jej nie zatrzyma. Z tym wrogiem było już trudniej, jednak wiedziała, że musi działać, nim ta potężna chakra wyjdzie z przeciwnika na powierzchnie. Tak więc przeciwnik dał złapać się w kolejne GenJutsu, tym razem najsilniejsze jakie ona znała, a mianowicie - Technika Wersetów Mroku.

****

Jaka szkoda, Takehide został złapany w genjutsu. Mógł się tego spodziewać spoglądając jej w oczy, ale nie był na tyle bezmyślny by robić to bez żadnego planu. Zdążył poznać dziewczynę na tyle dobrze, by wiedzieć, że nie można zaufać jej na sto procent. Po to właśnie złapał miecz. Gdy tylko został złapany w genjutsu chakra, jaką posiadała Samehada została wysłana do ciała Takehide, były jej dosłownie resztki z poprzednich przeciwników z jakimi musiał mierzyć się białowłosy. Został wyzwolony z genjutsu jednak pozwolił usadowić się pod drzewem i cały czas udawał schwytanego w iluzję. Jezu jaki obłęd. Musiał ją ratować, ale ona nie chciała pomocy, więc co miał robić Yoshitaka? Siedział pod drzewem i obserwował jak dziewczyna składa kolejne pieczęci. Jeżeli będzie używać w takim tempie technik wykończy się jeszcze szybciej niż przewidywał to białowłosy. I jeszcze to co powiedziała, to nie jest ta zwykła chakra?
- Biju?
Pomyślał nie przestając obserwować swojej partnerki. Jeżeli mają do czynienia z ogoniastą bestią musi wziąć sprawy w swoje ręce jak najszybciej, bo może potem być za późno. Gdy dziewczyna zaczęła się oddalać, ten rozpłynął się. Dzięki swoim zdolnością pojawił się za przeciwnikiem. Został złapany w genjutsu, to było pewne, ale Takehide nie wiedział w jakie więc musiał pozostać nie zauważonym. Będąc już za przeciwnikiem z wody, która była na ziemi uformował się białowłosy. Skleił kilka pieczęci.
- Mizu Bunshin no Jutsu.
Przeszło przez jego myśli a z jego ciała wystrzeliła woda formując obok jego klona. Klon złapał za Samehadę, którą podał mu oryginalny Takehide i pobiegł na przeciwnika. Nie chodziło tutaj o normalny atak mieczem. Będąc już blisko za jego plecami wyskoczył do góry, przeskakując nad przeciwnikiem. Odbiegł kawałek dalej czekając z wystawionym mieczem przed siebie. Białowłosy również rozpoczął szarżę na przeciwnika, który nic nie widział. W biegu skleił kilka pieczęci i w jego dłoni uformowały się wodne strumienie. Yoshitaka podbiegł wystarczająco blisko by cisnąć nimi w przeciwnika.
- Hahonryuu!
Ogromna siła strumieni uderzyła w plecy przeciwnika wyrzucając go do przodu. Przeciwnik leciał zgięty w plecach wprost na klona, który trzymał wystawioną Samehadę. Zacisnął oby dwie dłonie na rękojeści miecza, a dzięki wodzie uformował swoje mięśnie - znacząco je powiększył. Miecz wystawił na lewo. Lecący przeciwnik uderzył w obandażowany miecz tym razem zginając się w pół, w drugą stronę - po prostu tak jakby ktoś przyłożył mu z kolana w brzuch. Przeciwnik plunął krwią, a klon zrobił z nim obrót i cisnął nim w drzewo. Przeciwnik odbił się od drzewa, ale nie zdążył upaść bo za szyję chwycił go klon, mocno zaciskając swoją dłoń.
- Dlaczego nas zaatakowałeś?
Zapytał z gniewem w oczach. Wypuścił Samehadę, która nie była głupia i popełzła w stronę oryginała. Chłopak chwycił ją w prawą dłoń. Oczy Takehide były podobne. Prawdopodobnie białowłosy wpadł w furię i już za chwilę rozerwie za pomocą miecza mężczyznę, który był trzymany przez klona. Zdecydował się podejść do klona. Miecz przyłożył do ciała wroga. No tak... Bandaże zaczęły pękać i po chwili pokazała się prawdziwa Samehada. Takehide wziął zamach i zniszczył klona. Mężczyzna upadł na ziemię, a białowłosy bez chwili namysłu, no dobra - nie białowłosy tylko samehada rozszarpała klatkę piersiową leżącego na ziemi. Krew trysnęła na Yoshitake. To raczej koniec zabawy z tym chłopcem. Oczy wróciły do normy, a chłopak obrócił się na pięcie spoglądając na Kagurę.
- Powiedz... Czemu się tak przemęczasz, wiedząc, że te cholerne shurikeny były zatrute?
Zapytał, ale pewnie jak zwykle nie dostanie odpowiedzi na to pytanie. Nic nie mógł na to poradzić. Nie ufa mu do końca? To, że jest dziwna już wiedział, ale chyba odpowiadać mu może.
- Twoje genjutsu są świetne, ale ja mam na nie sposoby.
Uśmiechnął się szeroko podchodząc bliżej Kagury. Był bardzo ostrożny. Użyła na nim genjutsu, więc nie ma pewności, czy nie zechce zrobić czegoś jeszcze bardziej głupszego.

****

Przez cały czas to były tylko pozory. Jednak białowłosy chłopak nie jest taki głupi jakby mogło się komukolwiek wydawać. Nie minęła chwila, kiedy Kagura miała już biec na przeciwnika, lecz za wrogiem nagle się ktoś pokazał. Zdziwiła się, jednak tym razem tego po sobie nie pokazała. Jedynie szelmowski uśmiech pojawił się na jej twarzy, który miał załagodzić jej samej całą sytuacje. Teraz będzie mogła zobaczyć na czym polegają umiejętności Takehide. Mimo wszystko partner Kagury nie doceniał swojego przeciwnika, gdyż jak było wspomniane wcześniej mimo wszystko wykonał on pieczęci do Kawarimi, co sprawiło, że kiedy został pchnięty przed siebie wybuchł, czego ta zupełnie się nie spodziewała. W tym momencie Imleyo wyczuła go za sobą, gdyż GenJutsu upadło. Ta ze zdziwieniem nie zdążyła nic zrobić, gdyż było za późno. Obróciła jedynie lekko głowę, zerkając na wroga kątem oka. Nie był to Bijuu, jednak jakaś im mało znana, albo i w ogóle nieznajoma umiejętność. Po kilku sekundach dziewczyna poczuła lekkie ukłucie w plecach, a następnie mocny ból w okolicach brzucha. Od razu skierowała wzrok ku owego źródła, jednak jedyne co zobaczyła to ostrze miecza, z którego sączyła się jej krew. W tym momencie brunetka uświadomiła już sobie, że to koniec. Uniosła głowę, tak by Takehide mógł ją zobaczyć, a na jej twarzy, mimo lecącej z ust krwi pierwszy raz zagościł delikatny uśmiech, który on mógł zobaczyć. Ostrze z brzucha dziewczyny zniknęło, zaś ona upadła bezwładnie na ziemię. W tym momencie akcja potoczyła się jak w poprzednim poście od momentu chwycenia napastnika za szyję przez klona Yoshitaki. W tym momencie na twarzy Namito, bo tak mu było na imię, pojawił się uśmiech, kpiący uśmiech. Miał on na sobie charakterystyczny strój dla mglanych Hunterów.
- Na Twoim miejscu zajął bym się Twoją kochasią.
Odpowiedział, nie zmieniając wyrazu twarzy. Po chwili jednak leżał już on na ziemi martwy, z rozwaloną klatką piersiową, było już za późno. W tym samym czasie Kagura powoli i ostatkami sił, jednak jako tako uniosła się do siadu. Widziała całe zajście, które wywołało w niej lekki niepokój przed rozwścieczonym Takehide. Zastanawiało ją jedno - czemu dostał furii. Chodziło wyłącznie o niego czy o coś związanego z nią. Nagle usłyszała pytanie, które białowłosy kierował w jej stronę. Plunęła w czasie słuchania krwią po czym zakasłała.
- To nie jest Twoją sprawą
Wydobyła z siebie ostatki chrypiącego głosu, który miała nadzieję, że kiedyś minie. Parę łez spłynęło jej po policzkach, jednak tego nie mógł zauważyć. Mądra Imleyo specjalnie dla niepoznaki skierowała głowę ku ziemi, zaś dookoła było już ciemno, więc zero szans na zobaczenie czegokolwiek z takiej odległości. Zaraz jednak ten ruszył w jej stronę, co ją wręcz wkurzyło. Nie musiała podnosić głowy, po pierwsze posiadała czucie chakry, więc czuła każdy jego ruch, a poza tym chyba nie starał się być bezszelestny. W końcu znalazł się blisko niej, co przesądziło o tym, że musiała wytrzeć łzy, by ich nie zobaczył. Były one wywołane jedynie bólem. Wzięła głęboki wdech by się uspokoić i wziąść w garść. Uniosła głowę ku niemu.
- Taa, możesz pomóc mi wstać.
Wow, młoda Kagura poprosiła go pierwszy raz o pomoc, no może drugi.

****

Białowłosy nieźle zdenerwował się tym, co się stało z Kagurą. Została przebita mieczem, co za głupia sytuacja. Zatrute shurikeny, przebita mieczem - jeżeli chłopak nic nie zrobi dziewczyna może niedługo kopnąć w kalendarz. Stał nad nią zakładając miecz na plecy. Siedziała, ciężko było jej oddychać i na dodatek! Poprosiła go o pomoc, niemożliwe. Takehide z początku zdziwił się unosząc brwi ale już po chwili dotarło do niego z powrotem to jakie obrażenia odniosła dziewczyna. Ukucnął obok niej i złapał ją pod pachami podnosząc ostrożnie do góry. Chwile patrzał na nią z góry. Było mu jej szkoda. Chciał dobrze, ale ona jak zwykle zrobiła po swojemu. Objął ją swoimi rękoma, no trochę długimi i przytulił ją do siebie. Jej głowa spoczywała teraz na górnej części jego klatki piersiowej. Opuścił głowę by na nią spojrzeć.
- Prosiłem Cię zostań. Dlaczego to zrobiłaś? Jeszcze nie zrozumiałaś, że mi na Tobie zależy? Nie chciałem, by stała Ci się krzywda, ale ty swoje.
Powiedział ciszej niż zwykle. W jego oku zakręciła się łza, ale ale - powstrzymał się od urojenia kilkunastu łez. Zbierało mu się na płacz. To, że jest w Akatsuki o niczym nie świadczy. Wcale nie lubił zabijać ludzi, a robił to tylko gdy musiał. Wstąpił do Brzasku by zdobywać pieniądze i tylko pieniądze, a nie po to, by zabijać. W swoim nędznym życiu pozbawiał życia już kilkunastu ludzi no i tego co zabił przed chwilą. Może trochę mu się to podobało, ale tylko trochę! Ścisnął dziewczynę trochę mocniej, ale nie tak by łamać jej kości - skądże znowu!
- Nie umieraj mi tutaj.
Wyszeptał cały czas spoglądając na nią ze spuszczoną głową.

****

Było widać zdenerwowanie na twarzy chłopaka. Chyba to jednak nie był koniec, jak to szło? Podobno przed śmiercią widzi się urywki swojego życia, tak, właśnie tak! Tutaj ich nie było, najwyraźniej jeszcze teraz nie było, więc Kagura jednak pożyje. Jego zaskoczenie.. spodziewała się tego, jednak nie w tak wielkim stopniu. Jedyne co to uniosła jedną brew, patrząc na niego jak na idiotę. Cóż, najwyraźniej ona nawet w obliczu śmierci nie traciła swojego charakterku, który było trudno nieść. To trzeba przyznać każdemu - trudno z nią wytrzymać, cholernie trudno. Westchnęła jedynie, kiedy się otrząsnął, jednak nic się nie odezwała. Po co? Rzadko co w końcu się odzywała. Kiedy musiała koniecznie lub kiedy chciała coś komuś powiedzieć. To nie było takie skompilowane w cale jak się wszystkim wydawało. Ona po prostu nie lubiła ludzi, ich natury. Nie raz przejechała się na jakiś bardzo nie przyjemnym teraz dla niej typie, który ją zdradził lub oszukał. W końcu miała dosyć natury, plus jej zmiana w przeszłości w czasie dorastania - właśnie wyrosła na taką, jaką znają ją teraz. Można by nazwać to jakąś ironią lub powiedzieć, że to śmieszne, ale kogo to obchodzi? Brunetka została złapana przez białowłosego w trochę inny sposób, niż podejrzewała. Myślała, że weźmie ją na ręce jak to ma w zwyczaju pan młody. Trudno, każdy ma inną wyobraźnię. W sumie kiedy usłyszała wypowiedź chłopaka poczuła się dziwnie, a ciepło po raz kolejny w jego obecności zagościło w jej środku. Dodać jeszcze tą bliskość, oj robi się niebezpiecznie. Ta ciągle patrzyła na niego zdziwionym wzrokiem, jakby chciała powiedzieć 'omg', jednak zachowała na razie milczenie.
- Ja... jestem uparta.. poza tym... Nie ważne.
Westchnęła jedynie, uspokajając swoje wszystkie uczucia - mimikę twarzy, te w środku oraz dookoła siebie. Poczuła jak chłopak ją jakby mocniej obejmuje. Ona objęła go w szyi, splatając palce u obu dłoni za jego szyją. Teraz wyglądali w stu procentach jak para, jednak brakowało pocałunku, którego ona za wszelką cenę chciała uniknąć, więc stanęła na równe nogi, zmuszając swoje siły. Mimo wszystko czuła bezsilność, nie mogła zebrać, ani trochę siły w mięśniach. Takehide mógł z łatwością poczuć jej walkę z samą sobą o choć odrobinę siły.
- Nie martw się, jeszcze nie czas na mnie.
Powiedziała poprawiając się, a mianowicie bardziej zarzucając swój ciężar na niego. Nie spuszczała go z oczu, jednak jej głowa nie była skierowała wprost na niego, by uniknąć wcześniej wspomnianej, niechcianej sytuacji. Wszystko szybko się zmieniło, kiedy położyła swoją głowę na jego ramieniu. Akurat między nimi była mniej więcej różnica głowy. Westchnęła.
- Zabierz mnie stąd...
Szepnęła cicho, ochrypniętym głosem, jednak było w nim nieco ciepła, jednak bardzo mało!

****

- To, że jesteś uparta już zdążyłem zauważyć ale pomyśleć, że aż tak...
Tak. Białowłosy dokładnie czuł jak dziewczyna walczy sama ze sobą. Próbuje czegoś uniknąć? A no pewnie tego pocałunku. Nie, do takiego pewnie w tej chwili nie dojdzie bo Yoshitaka nie chce dostać w japę. Gdy chwyciła go za szyję, ten uniósł ją do góry. Nie mógł pozwolić jej by się teraz przemęczała - z tą raną w brzuchu. Trzymając ją na rękach poszedł w stronę tego drzewa, przy którym wcześniej siedzieli. Posadził ją na ziemi i zdjął z pleców miecz. Pozdejmował z niego bandaże, które nie zostały rozszarpane przez łuski. Miecz położył na ziemi i spojrzał na Kagurę błagalnym wzrokiem.
- Nie bij mnie za to. Pewnie będzie wyglądać to dziwnie, ale muszę to zrobić.
Skierował słowa w jej stronę i dłonią rozpiął jej płaszcz. Zrobił to szybko, by nie mogła go powstrzymać, a była już wykończona więc nie mogła równać się z jego szybkością. Przełknął ślinę i podniósł jej bluzkę do góry, by odsłonić ranę. Skrzywił się na jej widok. Uniósł jej ręce do góry i zaczął ją bandażować. Gdy skończył, opuścił jej bluzkę i zapiął płaszcz. Nie podnosząc się z kolan poczłapał w stronę drzewa, samemu opierając się o nie plecami. Ramieniem objął Kagurę, by nie było jej zimno? Pewnie tak, bo w tej ciemności nie ma zamiaru nigdzie się z nią ruszać. Pewnie to ryzykowne z tą trucizną, ale innego wyjścia nie ma.
- Mam nadzieję, że masz antidotum. Nie chcę się stąd ruszać po ciemku, ale jeżeli nie masz - będziemy musieli ruszać.
Powiedział spoglądając na jej twarz. Na jego twarzy nie było "tego" uśmiechu jaki zawsze okazywał dziewczynie. Był wyraźnie zdruzgotany tym co się stało.
- Powiedz mi tylko jedno. Jakie jest Twoje prawdziwe imię?

****

I niestety wziął ją na ręce, a ona nie miała zamiaru protestować. Czemu? Sama wiedziała, że nie ma sensu walczyć, ani stawiać żadnego oporu, bo inaczej zdechnie jak pies, jeszcze z ręki ninja z Kiri, którzy poszukują i zabijają uciekinierów. Nie mogli zawitać tu długo, gdyż będą po jakimś czasie ich szukać, a jeśli ich znajdą to zabójców też znajdą. Kagura ciągle opierała głowę o jego ramie, było one wygodne, w sumie to ona sama wcale nie zamierzała szybko z niego rezygnować. Najgorsze było to, że była śpiąca, jednak nie mogła zasnąć, bo wiadome co się dzieje z człowiekiem, który śpi w jej stanie, bez żadnych pomocy medycznych - umiera. Została położona na ziemi, by następnie wygodnie się oprzeć. Nagle wypowiedź chłopaka i jego czyny ją zdziwiły. Zbierał bandaże oraz wypalił z takim tekstem, cóż - to na pewno nie wróży nic dobrego. Westchnęła jedynie, sama wiedząc co musi robić. Nie opierała się nawet, jednak miała ochotę rąbnąć mu cepa w japę za to co robi, mimo tego, że to było dla jej dobra. Mimo lekkiego wstydu, nie zaczerwieniła się, ani na chwilę. Jej bluzka została podwinięta na tyle by nie musiała się przejmować tym, że chłopak ujrzy górę jej intymnej części. Nie odezwała się słowem. Kiedy już skończył ta bez słowa wyciągnęła ze swojego ekwipunku pewną fiolkę, w której było antidotum - tak Imelyo ubezpieczała się zawsze na wszelki wypadek, bo nie wiadomo co ją spotka. Igłę wbiła energicznie z swoje ramie. Syknęła z bólu, jednak bardziej od tego wywołanego od rany niż od samego ukłucia. Włożyła owy pojemniczek z powrotem do swojej małe torby. Zdjęła płaszcz, obracając go na drugą stronę. Pod spodem miała normalny, cywilny strój. Płaszcz z drugiej strony był czarny, więc nikt by nie zgadł, że są oni z jakiejś złej organizacji. Okryła siebie jak i partnera, wtulając się w niego lekko po wszystkim. Swoją głowę oparła o jego ramię i przymknęła w ciszy powieki, które jednak szybko otworzyła, słysząc jego pytanie.
- Kagura
Szepnęła, zamykając z powrotem powieki. Wtuliła się w chłopaka nieco bardziej.

****

Poprzedniego dnia Takehide ucieszył się, że dziewczyna w końcu powiedziała jakie jest jej prawdziwe imię. Gdy ta zaczęła odpoczywać, on również przymknął oczy. Minęła cała noc i nic się nie wydarzyło. Nikt nie miał ochoty ich atakować, całe szczęście. Wstało słońce, zrobiło się jasno ale nie przeszkadzało im to w wypoczywaniu... No ale nie będą siedzieć wylegiwać się przez kolejną noc. Białowłosy w końcu się obudził i otworzył jedno oko. Po chwili drugie. Kilka mrugnięć powiekami, by przyzwyczaić oczy do światła i widział już normalnie. Spojrzał na swoją partnerkę. Ta chyba jeszcze spała. Opatrzył ją, antidotum wzięła więc chyba nie umarła - no a gdyby umarła pewnie była by zimna. Yoshitaka powoli położył głowę dziewczyny na trawie. Póki co, o. Zdjął swój płaszcz, złożył go w kwadrat i zrobił prowizoryczną poduszkę. Położył ją na ziem, a chwilę potem głowę dziewczyny na płaszczu. Poduszka nie idealna, ale zawsze lepsze to niż leżenie na ziemi. Powoli uniósł tyłek do góry i pomaszerował w stronę jeziora. Stanął nad taflą wody, lecz nie trwało to długo. Zaczął zdejmować buty a chwilę po tym włożył nogi do kolan do wody. Usiadł na brzegu i obserwował swoje odbicie w wodzie. Dłonią sięgnął do bidonu, by się trochę napić, a tu niespodzianka. Bidon był pusty. Włożył więc dłonie do wody i złożył je w "korytko" nabierając na nie trochę wody, którą wypił. Zrobił tak kilka razy po czym opłukał swoją twarz. Skończywszy te czynności oparł łokcie na nogach i lekko zgarbiony znów zaczął wpatrywać się w odbicie.

****

Kagura mimo licznych koszmarów tej nocy się nie wierciła. Co tam widziała? Swoją śmierć, a z resztą nie tylko. Ten sen powtarzał jej się co jakiś czas. Widziała ona tam twarz napastnika z przed kilku lat, wtedy, kiedy właśnie została zgwałcona. Nie było to dla niej za przyjemne, a wręcz przeciwnie. Ona zamiast drzeć się i wiercić przez sen, po prostu płakała, lecz na szczęście Yoshitaka tego nie zauważył. Minęła niespełna chwila, kiedy ona leżała bezwładnie na ziemi. Kiedy ten ją położył na plecy, a pod jej głową zrobił poduszkę ze swojego płaszcza dziewczyna po prostu przeniosła się na drugi bok. Było jej wygodnie, bo wolała spać w lesie lub na łonie natury niż w domu. Czemu tak było? Sama nie wie, może to wrodzona miłość do przyrody? Głupoty takie, nie warte niczyjej uwagi. Kiedy białowłosy odsunął się już od niej ta rozchyliła delikatnie powieki, kuląc się automatycznie, by się uchronić przed światłem słonecznym. Chyba każdy wie jakie to ciągnie za sobą skutki. Cały brzuch dziewczyny, zaczął ją bardzo boleć, zaś ona sama syknęła, a nawet cicho krzyknęła z bólu, kuląc się jeszcze bardziej. Cholernie bolało, nie da się opisać tego bólu jaki teraz czuła. Było to coś okropnego, cóż, ale musiała jakoś wypoczywać. Miała tylko nadzieje, że Takehide nie będzie sobie nią zawracał głowy.

****

Siedział i jak głupi wpatrywał się w swoje odbicie, ponieważ przez pewien czas nic się nie działo. Nagle coś usłyszał. Były to syknięcia i krzyki Kagury - pewnie ten cholerny ból. Takehide odwrócił głowę za siebie by spojrzeć na dziewczynę.
- Już wstała..
Pomyślał i uniósł dupsko z brzegu, na którym siedział. Złapał za swoje boty i postawił je równo na ziemi, wkładając w nie mokre stopy. Ruszył w stronę drzewa, przy którym leżała dziewczyna. Był z metr od niej kiedy się zatrzymał i przykucnął spoglądając na nią z uśmiechem.
- Witaj śpiąca królewno. Jak się spało?
Zapytał cały czas nie przestając się uśmiechać. Jednak te krzyki podpowiadały mu, że musi jak najszybciej zabrać ją do lekarza, ale ona pewnie się nie zgodzi. A może to tylko chwilowe bóle? Białowłosy tego nie wiedział, przecież medykiem to on nie był i raczej nie będzie, bo się do tego nie nadaje. Przybliżył się jeszcze bardziej do drzewa i usiadł obok leżącej Kagury. Podrapał się po głowie, na której włosy jak zwykle były we wszystkie strony świata, ale nie za bardzo dbał by jego włosy były ulizane. Rzadko korzystał też z grzebienia.
- Wracamy do kryjówki, czy masz ochotę tu jeszcze posiedzieć?
Zapytał spoglądając na Imelyo. Miał nadzieję, że na jakieś sensowne zdanie, które wypłynie z ust dziewczyny, a nie coś w stylu "Wal się, idioto".

****

Kiedy Kagura wzięła się już w garść nie odczuwała, aż tak bardzo bólu, dzięki czemu czuła w pewnym stopniu ulgę. Wiedziała, że musi się rozluźnić by wszystko odpuściło, jednak wiadomo, że to jest trudne, z dziurą w brzuchu na wylot. Na szczęście miała bandaże i nie była gruba, a wręcz przeciwnie. Westchnęła jedynie, uspokajając się. Uchyliła powieki, prostując się powoli. Na jego odpowiedź czy też pytanie zwyczajnie nie odpowiedziała, ignorując owe po prostu. Co miała mu powiedzieć? Że wszystko by było dobrze, gdyby nie to, że śniło mi się, że znowu mnie zgwałcili, a tym razem byłeś to Ty? Tak, niestety Imelyo miewała chore sny, o których nikomu raczej nie opowiadała, a tym bardziej nie wierzyła im, bo.. dziwne by to było prawda? By tak nagle się na nią rzucił lub to zrobił i innych okolicznościach. Nie sądziła, ani trochę, że mogłoby się tak stać, mimo tego, że spodziewała się po każdym człowieku wszystkiego, nawet jeśli nie był by do tego zdolny. Czemu? Sama brunetka padła ofiarą podobnego incydentu. W sumie to byłą to całkiem ciekawa sytuacja. Zabiła człowieka, pierwszy raz kogoś zabiła, mając piętnaście lat i to całkiem umyślnie nożem, który nosi do teraz. Jest to jeden z jej myśliwskich noży. Zmierzyła wzrokiem, siedzącego obok niej białowłosego, nagle usłyszała jego pytanie.
- Wolałabym wrócić.
Odpowiedziała krótko. W sumie, jeśli wrócą, ona nie będzie miała zamiaru stamtąd szybko wychodzić. Westchnęła jedynie, patrząc na niego.

****

I miał rację. Dziewczyna go zignoruje i znowu pewnie wyjdzie na idiotę, ale co mu tam - był już przyzwyczajony do zachowania Kagury. Zachciało wrócić jej się do kryjówki? Proszę bardzo, Takehide potowarzyszy jej w podróży, zresztą sam chętnie teraz przeszedłby się do swojego mieszkania. Oparł się dłońmi od ziemię i odepchnął się od niej unosząc tyłek. Złapał za płaszcz, który leżał na ziemi. Założył go na siebie zapinając go pod samą szyję. Podszedł do miecza, który leżał na ziemi i chwycił za rękojeść, chwilę po tym zakładając go na plecy. Spojrzał na Kagurę, pytającym wzrokiem czy jest już gotowa do podróży. Okazało się, że mimo rany była zdolna do tego by się w miarę szybko ubrać. Takehide odwrócił się na pięcie i ruszył w stronę kryjówki. Kagura za pewne ruszyła za nim.
[/quote]
Za zwycięstwo otrzymuję

+12kp


Miejsce #2 zajął mikro18:cup2:
Ilość Głosów: 1
Spoiler:
[2]Praca
mikro18 napisał:Pewnego dnia był sobie jeden szesnastoletni Ninja o imieniu Chigaimatsu.Jego rola w wielkiej wiosce była bardzo trudna,a więc tak spełniał on rolę bardzo ważnego użędnika UWN (Użąd Walecznego Ninja).Jako jedyny ze wszystkich Nie popierał walki Ninja,był on strasznie samotny każdy nim gardził mimo ,że jest wysoko posadzony,Chciał być silny w walce choć jej nie popierał niż w umysłowym zapisywaniu taktyk podboju inej wioski czy też ustawienie wielkiej i nie zniszczalnej lini ochrony.No myśle ,że już wam o nim sporo opowiedziałem... Przejdzimy do szczegółów jego przygody.

Kilka miesięcy po ustawieniu lini ochrony i udanemu odparciu Chigaimatsu po raz pierwszy został wysłany na misję Ranki F(Jest to prawie najłatwiejsza misja) a celem jej było znaleźienie kilku zabójców a następnie złapanie ich i wsadzenie do więźenia.
Po 3 dniach poszukiwań udało mu się wykonać tą misję bez żadnych tródów.
Chigaimatsu awansował i był posadzany coraz wyżej i wyżej aż wkońcy ukończył Akademię Przetrfania i został Jednym z pieciu najznakomitrzych ninja w całym Regionie.

No przejdźmy do Akcji...

Po 2 latach gdy już osiągnął pełnoletniość znalazł sobie kobietę i był z nią bardzo szczęśliwy...

Mijały lata i lata...

Dotarliśmy prawie do samego końca bo to już ostatni wątek jego życia.

a więc tak w czasie mijania tych lat pożucił on szlachetne życię ninja i zają się wyrabianiem toporów.

Skończył już 3,4,5...No i zabrakło mu żelaza.Musiał pobiec do sklepu.

No i stało się potkną się o kamień i wywrócił gdy uniósł głowę ujżał tego najwspanialszego ,którego atak odparł za młodu.

I tu się zaczyna,On go atakuje a ten tego i ten tego i powiedział mu że zniszczył jego plan na przyszłość.

Chigaimasu podbiego do niego po czym robi unik i atakuje od tyłu,tamten znika po chwili pojawia się na drzewie i atakuje z dystansu,słynny kowal próbuje użyć swęj legendarnej techniki lecz nie udaje mu się to po zdezorientowaniu że daleko daleko szedła jakaś Kopieta z dużymi zderzakami...Najwspanialszy korzysta z okazji i zadaje mu poważne rany kataną.
Zostawił go i zniknął kowal ledwo co doszedł do domu i pomyślał sobie:
"Następnym razem gdy go spotkam nie daruję mu tego..."
I Tak się Stało,spotkał on go po kilku dniach i poturbował jak nie mało kogo...
No i to koniec tej Historii o tym co nie wiedział co robić w życiu...


Gratulacje.

2 Re: #8 FADS on Pon Kwi 11, 2011 5:56 pm

Yoh

avatar
Site Admin
Site Admin
Umi, gratuluję pierwszego zwycięstwa na forum oO! W 100% miejsce zasłużone, nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Szkoda że tak długo się schodziło z zakończeniem tego konkursu : P

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

 

© 2009-2014 Anime Revolution Sprites. All rights reserved.
Design by Yoh. Thanks for Zbir and Safari.