Anime Revolution Sprites

You are not connected. Please login or register

Idź do strony : 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 2]

1 Równiny - temat ogólny on Pon Lis 25, 2013 10:37 pm

Yoh

avatar
Site Admin
Site Admin
//Ogólnie równiny. Przestrzeń nie należąca do żadnej z konkretniejszych lokacji. Jak wchodzicie/wlatujecie na równiny, to najpierw tutaj, potem gdzieś konkretniej. W przypadku jedynie przelotu nad równinami, piszemy że przelatujemy, nic nie zwiedzając itp..//
Przy próbie podboju jakiejkolwiek planety, zawsze najgorsze są początki. Lądowanie na swojej przyszłej zdobyczy jest uciążliwe, chociażby ze względu na „rozwój” technologiczny Saiyan. Gdyby w tym świecie byli w stanie zbudować kosmiczną kapsułę, która nie musi uderzać o ziemię, tworząc w niej pokaźnych rozmiarów kratery, może ta czynność byłaby znacznie przyjemniejsza. Zostaje również kwestia cywilizacji, która zamieszkuje dany glob – niemalże zawsze te śmiecie stawiają darmeny opór. Niby jest to w jakiś sposób uzasadnione. Powiadają przecież, że najważniejsze jest życie, zaś w tym przypadku chodzi o przetrwanie całego gatunku. Na wybicie większości mieszkańców potrzeba dobrych kilku lat. Między innymi dlatego podboje uważa się za uciążliwe. Nie ma nawet plusów tej sytuacji – przez kilka pierwszych dni nie można się nudzić, ale powtarzanie tego wszystkiego przez kilka miesięcy jest już po prostu mało zabawne…
Rozpędzona kapsuła szybko prześlizgnęła się przez atmosferę planety. Po upływie zaledwie kilku sekund przelatywała już nad pięknymi, zielonymi terenami równin. Uderzając w ziemię przy naprawdę ogromnej szybkości, wytworzyła w okolicznym krajobrazie dziurę o dość pokaźnej średnicy. No cóż, jeden problem mamy z głowy – pomimo turbulencji, lądowanie można uznać za całkiem udane, prawda? Pod wpływem kopnięcia, „wrota wejściowe” do pojazdu kosmicznego wojownika po prostu odleciały kilkanaście metrów dalej. Wyłonił się z niego dość dobrze zbudowany mężczyzna w ciemnym kombinezonie – odruchowo włączył detektor znajdujący się na prawym uchu, a żeby zlokalizować jakiekolwiek źródło większej energii. Cechą charakterystyczną ciemnowłosego faceta były nie tylko uniesione do góry włosy, ale także swobodnie poruszający się, brązowy ogon. Wzdychając, rozejrzał się dookoła i powolnym krokiem ruszył przed siebie, wychodząc z ogromnego krateru, spowodowanego uderzeniem jednego, niewielkiego obiektu.
- Niewielkie, pojedyncze skupiska energii, rozrzucone po całej planecie?... Czemu akurat mnie wybrano do tak marnej zdobyczy?!
Ciemnowłosy wziął kilka głębokich oddechów, uspokajając się.
- Spokojnie… Tylko spokojnie. Im szybciej uczynię tą planetę jedną, wielką pustynią, tym lepiej. Poza tym, warto trochę odpocząć od podboju globów, które zamieszkują stosunkowo niebezpieczne rasy. Tak, to jest to! Potraktuję tą wyprawę jako pewnego rodzaju wakacje!
Pomimo całkiem niezłych prób wmówienia sobie, że to wszystko nie będzie marnotrawieniem cennego czasu, który można byłoby przeznaczyć na trening, Gensai tak czy siak nie mógł poprawić sobie humoru. Wzbijając się w powietrze ze skrzyżowanymi na klatce piersiowej rękoma, udał się w kierunku najbliższego miasta, jakim było… Setirps.



Ostatnio zmieniony przez Yoh dnia Wto Wrz 23, 2014 11:24 am, w całości zmieniany 1 raz

2 Re: Równiny - temat ogólny on Pią Lis 29, 2013 7:19 pm

Yoh

avatar
Site Admin
Site Admin
Gensai – będąc uznawanym za jednego z elitarnych wojowników na swojej planecie – doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że prędzej czy później natknie się na jakąś istotę, która będzie próbowała stawiać opór przed nadchodzącą zagładą. Każda cywilizacja potrzebowała jakiegoś bohatera, który pragnie zabłysnąć w chwili, gdy zwątpi cały gatunek. Mężczyzna był pewien, że i w przypadku tej „zdobyczy”, sprawa będzie wyglądała podobnie. Terra dodatkowo była planetą, na której bez problemu szło zlokalizowanie pojedynczych jednostek, znacząco przekraczających swoimi zdolnościami, umiejętności normalnych mieszkańców owego globu. Nagle, na szkiełku detektora pojawił się niewielki, okrągły punkt – otoczony przez strzałki, jasno informował właściciela urządzenia o zbliżającym się niebezpieczeństwie. W większości przypadków, opcja wykrywania była wyłączona – detektor powinien działać dopiero po określeniu przez użytkownika minimalnej energii, na jaką ma zwracać uwagę. W innym wypadku, sprzęt byłby „atakowany” z każdej strony przez wykrywanie banalnie niskich poziomów mocy istot zamieszkujących daną planetę. Dla jego oprogramowania nie byłoby to prawdopodobnie dużym problemem, lecz właściciel szybko uznałby taką opcję za coś cholernie uciążliwego. Kiedy Saiyanin zatrzymał się w powietrzu ze skrzyżowanymi rękoma, niebieskooka szatynka z Setirps nie miała już najmniejszych problemów z odnalezieniem jego aury, która - mimo wszystko - wcześniej się poruszała. Zatrzymując się kilka metrów przed przybyszem z kosmosu, zmierzyła go wzrokiem. Ciemnowłosy wojownik oczywiście od razu zwrócił uwagę na jej wspaniale ukształtowane ciało. W przypadku swojej ostatniej wyprawy, gdzie miał podbić planetę zamieszkałą przez jakieś niebieskie gluty, nie był w stanie odróżnić kobiet od mężczyzn. Co więcej, do tej pory zadaje sobie pytanie, czy owa rasa nie rozmnażała się po prostu drogą bezpłciową. Sara natomiast nie zwracała na to większej uwagi – nie wiedziała, że jest tak bardzo zainteresowany jej ciałem, przy czym była również bardziej skupiona na zagrożeniu, jakie niosło ze sobą pojawienie się tego kosmicznego wojownika.
- Kim jesteś? W jakim celu tutaj przybyłeś?
- Nie zamierzam spowiadać się jakiejś przypadkowo spotkanej, słabej kobie-…
W tym momencie, dziewczyna wysłała niewielki pocisk energii w kierunku tajemniczego przybysza – Gensai bez najmniejszego problemu odbił owy twór, wysyłając go gdzieś w niebo, a po chwili również wzdychając.
- Co to ma znaczyć? Chcesz się bawić w bohaterkę, posiadając taką moc? Wolne żarty.
Ciemnowłosy mężczyzna bez chwili zawahania zniknął z oczu dziewczyny – pojawił się tuż przed jej twarzą, wymierzając kopnięcie z kolanka w środek tej jakże pięknej buźki. Na jego nieszczęście, Sara nie była „przypadkowo spotkaną, słabą kobietą”. Wszak, znalazła się tutaj tylko i wyłącznie dlatego, że tego chciała – zamierzała działać w obronie planety na której mieszkała przez tyle lat ze swoją rodziną. Unikając kopnięcia poprzez lekkie odsunięcie się do tyłu, wymierzyła mu niewiarygodnie szybkie uderzenie w brzuch, po którym zwyczajnie się zgiął, umożliwiając młodej wojowniczce wykonanie szybkiego uderzenia w kręgosłup szyjny. Tak, to z pewnością była szybka akcja, która sprawiła, że Gensai od razu zaczął zastanawiać się nad słowami, jakimi powitał niebieskooką piękność. To nie jakiś glut lub istota nie znająca sztuk walki, a świetnie wytrenowana wojowniczka, której należało się obawiać już ze względu na możliwość kontrolowania własnej energii. Saiyanin nie zwlekał jednak z kontratakiem – po silnym uderzeniu w tył szyi, rzeczywiście przez chwilę nie wiedział, co się dzieje. Mimo to, duma nie pozwalała mu na upokorzenie w postaci przegranej walki… z kobietą. Dodatkowo, był przedstawicielem takiej rasy, której trudniejsze pojedynki sprawiały znacznie więcej frajdy, niż te, przy których nie muszą się męczyć. Wojownik stosunkowo szybko powrocił do siebie i ku zdziwieniu młodej obrończyni, z uśmiechem wymierzył jej cios w prawą stronę twarzy, pod wpływem którego odleciała kilka metrów dalej. Nie zamierzał zwlekać ani sekundy – przenosząc się bezpośrednio do zdezorientowanej szatynki, przeszedł do bezpośredniej konfrontacji. Nie sposób ukryć, że akurat w tym przypadku miał naprawdę ogromną przewagę. Podczas wykonywania uników – bo tak naprawdę tylko to mogła robić atakowana dziewczyna – Sara zastanawiała się nad tym, po co ten mężczyzna tak naprawdę walczy. Czy takie coś sprawiało mu tak ogromną radość, jakiej zwykły człowiek nie mógł czerpać z tego typu starć? Czy kosmicznym wojownikom nie straszna jest śmierć? Skąd tak ogromna różnica  siły pomiędzy nią, a przybyszem z innej planety? Ogromna ilość pytań sprawiła, że nastolatka na chwilę straciła uwagę. Szybki, potężny kopniak wymierzony w brzuch niewiasty, zakończył ten jakże nierówny, bezpośredni pojedynek. Młoda Utsukushi musiała natychmiast wymyślić jakiś plan działania, w przeciwnym razie nie tylko zawiedzie swoich rodziców, ale także pożegna się z tym światem. Przecież jest jeszcze tak młoda! Przecież jest jeszcze dziewicą! Gdzie tutaj poszukiwać sprawiedliwości? W tym momencie, szatynka doznała szybkiego oświecenia. Gensai wykonał podstawowy błąd – zamiast doprowadzić swojego przeciwnika do stanu nieprzytomności, odsunął się w celu naładowania ataku energetycznego, który miałby zakończyć żywot niebieskookiej piękności. Wyciągnąwszy prawą rękę do góry, Saiyanin utworzył nad dłonią błękitny dysk energii.
- To było ciekawe doświadczenie, ale… żegnaj! Kienzan!
Wykonując zamach, ciemnowłosy rzucił wirującą tarczę w kierunku swojej oponentki…
- Minori Blade!
…lecz błękitny, energetyczny twór przybysza został po prostu przecięty na pół za pomocą pokaźnego ostrza, stworzonego z energii o ciemnofioletowej barwie. Chwila zdezorientowania Gensaia zadecydowała o jego porażce. Utsukushi z ogromną szybkością przemieściła się do mężczyzny, wykonując zamach wzdłóż klatki piersiowej. Nawet pomimo wykonania uniku, działanie potężnej techniki dosięgnęło Saiyanina, niemalże odcinając mu lewą rękę. Poważna rana uniemożliwiła jakąkolwiek dalszą walkę, a co za tym idzie, zadecydowała o wyniku. „Primero” wiedział, że dalszy pojedynek nie ma najmniejszego sensu – nie w tym stanie, nie z taką przeciwniczką.
- Nie… nie wierzę… Jak, kurwa?!...
Szatynka dezaktywowała technikę, ciężko oddychając. Teraz było doskonale widać, że postawiła wszystko tak naprawdę na jedną kartę. Czekała na zagranie, które da jej możliwość stworzenia „Minori Blade”. Wiedziała, że musi trafić za pierwszym razem, gdyż później nie będzie w stanie kontynuować starcia.
- Kim… jesteś?...
- Pieprz się, szmato!!!
Nagły wybuch energii dosłownie przewrócił Sarę, która nie miała zielonego pojęcia, co się teraz dzieje. Czuła jednak, że to już koniec – przegrała. Miała jedynie nadzieję na to, że skoro jej nie udało się pokonać tego psychopaty, zrobi to ktoś inny. Włosy Gensaia przybrały złotą barwę, zaś tęczówki zmieniły swój kolor na seledynowy – wystawiając prawą rękę do przodu, wytworzył średniej wielkości kulę energii… po czym zemdlał. Przed oczami wojownika nastała ciemność. Prawdopodobnie stracił zbyt dużo krwi, której w żaden sposób nie planował tamować. Iście Saiyańska strategia, czyż nie? Przerażone dziewczę przez dłuższą chwilę nie wiedziało, co się stało. Gwałtowny wzrost poziomu mocy, potężny atak energetyczny i nagły koniec tego pojedynku – to było zdecydowanie za dużo jak na jeden dzień. Z drugiej strony, powinna być zadowolona – w przeciwieństwie do ras, jakich planety Saiyanie zajęli, ona z walki z elitarnym wojownikiem tego gatunku, wyszła bez poważniejszych obrażeń. Szybki spadek energii sprawił jednak, że Sara także nie wytrzymała zbyt długo – po kilku sekundach jej ciało bezwładnie upadło na ziemię...

3 Re: Równiny - temat ogólny on Nie Lut 09, 2014 11:26 am

Yoh

avatar
Site Admin
Site Admin
Sara oraz Gensai po kilku minutach spokojnego lotu, wylądowali na terenie równinnym, kawałek od Setirps. W przypadku treningu z kosmicznym wojownikiem, dziewczyna chciała zachować szczególną ostrożność, nawet jeżeli jego moc została w jakiś sposób ograniczona. Utsukushi rozejrzała się dookoła z lekkim uśmiechem.
- To miejsce… Przywołuje wspomnienia.
Sara nie odpowiedziała na pytanie wojownika. Od razu przeszła do rozgrzewki w postaci kilkudziesięciu brzuszków, przysiadów oraz pompek. Po kilku sekundach Gensai z nieznacznym uśmiechem również zaczął się rozgrzewać. W jego przypadku była to jednak seria pompek, brzuszków oraz chwila poświęcona rozciągnięciu nóg oraz rąk.
- Gotowy? Jeżeli wygram, na resztę dnia dasz mi spokój.
Na twarzy kosmicznego wojownika przez chwilę zagościło zdziwienie. Szybko przerodziło się ono jednak we wredny uśmieszek.
- O ile dobrze pamiętam, to miał być trening, a nie pojedynek.
- Ale to będzie trening! Po prostu połączymy go z małą dawką rywalizacji, żeby wyłonić zwycięzcę, który coś otrzyma.
- Przedstawiłaś prostą definicję pojedynku, idiotko. Nieważne. Niech ci będzie.
Sara lekko się naburmuszyła.
- Oj, przestań czepiać się szczegółów! Zaczynamy?
- Moment. Jeżeli ty wygrasz, dam ci spokój. Jeżeli natomiast ja wygram, twój stary zdejmie jedną z pieczęci, jakie na mnie założył.
- Odpada… O ile dobrze się orientuję, one znikają po spełnieniu jakichś warunków. Mój ojciec nie ściągnie ich z własnej woli choćby nie wiem co.
Primero zacisnął pięści. Najwyraźniej ta odpowiedź go nie satysfakcjonowała. Nie trudno się dziwić – był kosmicznym wojownikiem, którego rasa żyła głównie brutalną walką. Uniemożliwienie wyzwolenia całej swojej mocy podczas pojedynku takiemu osobnikowi, było dla niego czymś naprawdę denerwującym.
- Ale wiem, że lubisz go wkurzać… – wtrąciła dziewczyna, lekko rozładowując napięcie.
- Co masz na myśli?
- Jak wygrasz, powiem mojemu ojcu, że jestem w ciąży.
- W takim przypadku, zostanę zamordowany przez twoich rodziców.
- Szczerze w to wątpię, ale w razie czego ich powstrzymam. Przecież chcesz go zobaczyć zdenerwowanego, prawda?
- No… niby tak. Ale mam wrażenie, że coś może nie pójść po twojej myśli. Może darujmy sobie te zakłady i przejdźmy do najnormalniejszego w świecie treningu?
- Nie ma takiej opcji! – dziewczyna nagle odbiła się od podłoża, przemieszczając się z ogromną szybkością do kosmicznego wojownika. Kiedy już znalazła się przy nim, wymierzyła frontowy cios w twarz – niestety, nic z tego. Niezwykle płynnym oraz szybkim ruchem, Gensai przesunął głowę w bok, unikając trafienia. Sara nie pozostawała jednak obojętna – od razu przeszła do ofensywy. Rozpoczęła niezwykle szybką serię ciosów, wymierzanych w szybkiego oponenta. Dopiero teraz Primero zaczął odczuwać skutki posiadania masy pieczęci na swoim ciele. Był znacznie wolniejszy niż wcześniej – musiał być mocniej skupiony niż zwykle, by móc wykonywać skuteczne uniki. A nawet mimo to, nie zawsze mu się udawało. W pewnym momencie, Sara zmieniła taktykę. Uderzyła od frontu w twarz wojownika – pomimo tego, że cios miał zostać skutecznie zablokowany, okazał się po prostu powidokiem. Dziewczyna pojawiła się za Gensaiem, wymierzając mu niezwykle silne kopnięcie w kręgosłup, wykonane z półobrotu. Pomimo swojej prostoty, atak okazał się naprawdę skuteczny – nie tylko wbił Saiyanina w ziemię, ale również pozbawił na chwilę równowagi.
(Co do?… Wcześniej nie byłem taki słaby… To na pewno wina tych pieczęci, ale… aż tak bardzo postanowił ograniczyć moją siłę, wiedząc, że mam trenować tą gówniarę? Może wolał dmuchać na zimne i mieć pewność, że nic jej nie zrobię… Ale w takim razie, dlaczego, do ciężkiej cholery, mam być jej trenerem z taką mocą? Kurwa!)
Dziewczyna wylądowała naprzeciwko leżącego wojownika, wrednie się uśmiechając.
- Resztę dnia chyba będę wolna. – rzekła z wyraźnym entuzjazmem w głosie. Jej optymizm został jednak szybko ostudzony przez ciemnookiego mężczyznę, który zaczął się podnosić.
- Przewidziałaś to, co? Doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, jak mocno została ograniczona moja siła, dlatego bez najmniejszego zawahania zaproponowałaś taki zakład. Nigdy nie powiedziałabyś swoim starym, że jesteś w ciąży, ale byłaś pewna, że pokuszę się na trening z kimś silniejszym. Mimo to, nie przewidziałaś jednej rzeczy...

- Co? Nie wiem skąd ci to przyszło do głowy, ale nic takiego nie zaplanowałam. Po prostu jestem silniej-… – dziewczyna przerwała, kiedy Primero wyzwolił znacznie większe pokłady energii. Saiyanin zaczął krzyczeć, natomiast pod jego stopami powstało pokaźnych rozmiarów wgniecenie. Oczy oraz włosy kosmicznego wojownika zaczęły zmieniać swoją barwę.
- Co jest?! – w tym momencie, dziewczyna przypomniała sobie w jaki sposób Primero mało nie pozbawił jej życia. To była ta sama postać – złote, uniesione do góry włosy oraz seledynowe oczy. Kiedy wojownik dokonał przemiany, dziewczyna odruchowo zaczęła się trząść ze strachu. Nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo niebezpieczną rasą są Saiyanie. Kiedy Gensai zakończył transformację, przybrał odpowiednią dla siebie pozycję bojową. Zanim Sara zdołała cokolwiek zrobić, zniknął, pojawiając się tuż przed nią i wymierzając jej potężne kopnięcie w brzuch z kolanka. Dziewczyna nie miała nawet możliwości aktywowania swojego asa w rękawie – „Grand Aury”. Przeciwnik był tak szybki, że nie potrafiła znaleźć chociażby chwili na ucieczkę i przemianę. Gdy młoda Utsukushi ugięła się pod wpływem kopniaka, kosmiczny wojownik wymierzył jej cios w kręgosłup szyjny z łokcia. Mimo to, nie pozwolił szatynce upaść na ziemię – chwyciwszy ją za włosy, ponownie ściągnął ją do siebie, przechodząc do niezwykle szybkiej serii ciosów, która została zakończona kopnięciem z półobrotu w prawą rękę zielonookiej. Nastolatka odleciała kilkaset metrów dalej z ogromną szybkością, przebijając się przez ewentualne przeszkody w postaci kamieni czy drzew. Primero natomiast wylądował na ziemi, następnie przykucając – opadł z sił. Forma Super Saiyan pożerała w jego przypadku ogromne zasoby energii. Mimo to, był zadowolony z tego, że pieczęcie założone przez ojca Sary, nie zablokowały mu dostępu do tej jakże niebezpiecznej transformacji.
Młoda Utsukushi zatrzymała się dopiero na jakimś większym kamieniu, kiedy poprzednie przeszkody odpowiednio spowolniły jej lot. Nie mogła uwierzyć w to, że pomimo zapieczętowania mocy, wojownik w dalszym ciągu dysponuje tak dużą siłą. A właśnie to było najbardziej niebezpieczne w przypadku Saiyan – ich chęć do walki. Im trudniejszy pojedynek, tym więcej z siebie dawali. O to idealny przykład przedstawiciela tej rasy.
Po krótkiej chwili, Gensai zwyczajnie wybił się w powietrze i powoli podleciał do ledwo przytomnej oraz przerażonej dziewczyny.
- Trochę mnie poniosło… Ale masz nauczkę, kretynko… Nie próbuj wykiwać w ten sposób… kogoś silniejszego od siebie…
- Ale… pieczęcie… Co się stało?…
- Kocham walkę… jakieś posrane sztuczki mnie przed nią nie powstrzymają…
Na twarzy poobijanej Sary pojawił się niewielki uśmiech. Pomimo tego, że obydwoje byli dość mocno obici, to w tym przypadku, właśnie młoda Utsukushi nie potrafiła wstać. Nie wiedziała na co się porywa – jej niedojrzałość znowu wzięła górę i dostała nauczkę.
- Możemy… tutaj odpocząć?... – dziewczyna po tych słowach zaczęła zwyczajnie przysypiać. Była wykończona. Primero wylądował obok niej, siadając i opierając się o skałę. Oczywiście, nie siedzieli tak blisko siebie, żeby dziewczyna mogła się oprzeć o jego ramię.
- W sumie… nie mam siły wracać. – mężczyzna nie dostał jednak odpowiedzi. Zauważył, że dziewczyna zasnęła. Obrażenia jakie obydwoje sobie zadali podczas tego „treningu” nie były tak poważne, by zagrażać życiu. Mimo to, potrzebowali solidnego odpoczynku.

4 Re: Równiny - temat ogólny on Nie Lut 09, 2014 11:44 am

NPC

avatar
NPC
NPC
• Gensai „Primero”
Szybkość +1

• Sara Utsukushi
Wytrzymałość +1

5 Re: Równiny - temat ogólny on Wto Lut 25, 2014 1:28 am

Yoh

avatar
Site Admin
Site Admin
Nastał ranek… Promienie słońca padające na twarz kosmicznego wojownika dość skutecznie go wybudziły z jakże mocnego snu. To jasne, że „Primero” nie wyzdrowieje w ciągu jednej nocy – przez cały ten czas jego ciało było naprawdę dobrze poobijane oraz obolałe. Mimo to, solidnie sobie wypoczął. Nie ma nic lepszego od długiej drzemki na świeżym powietrzu po wyczerpującym treningu… O ile, ostatnie wydarzenie można zakwalifikować do ćwiczeń. Sara śpiąca obok miała najwyraźniej zdecydowanie ciekawsze sny, niż Gensai. Mężczyzna powoli wstał, przy okazji również otrzepując się z kurzu. Po krótkiej chwili zaczął się przeciągać. Nie widział potrzeby oraz nie chciał nadwyrężać i tak obolałych już mięśni, jednak nie zamierzał również siedzieć bezczynnie i wpatrywać się w niebo, tak jak mieli to w zwyczaju ludzie. Saiyanie tacy nie byli.
Po kilkunastu minutach, Sara także otworzyła swoje zaspane, niebieskie oczęta. Dziewczyna przypomniała sobie o wszystkim dopiero kiedy dostrzegła Gensaia. Patrząc na tle tego, co robił jeszcze kilka dni temu, to co widziała teraz, było naprawdę łagodnym forsowaniem swojego organizmu. Wojownik od razu ją zauważył. Nie przerywając czynności, które aktualnie wykonywał, rzekł:
- W końcu. Ile można spać?
Obolała dziewczyna powoli się podniosła. Szczerze powiedziawszy, nie miała nawet siły stać na nogach – pomimo tego, że jej energia została dość konkretnie zregenerowana, ciało niekoniecznie postanowiło okazać jej posłuszeństwo.
- Odczep się… Pewnie moi rodzice się zastanawiają, gdzie jesteśmy…
- Od kiedy interesuje Cię zdanie twoich starych, młoda i gniewna dziewczyno? – przy wypowiadaniu ostatnich słów, na twarzy Gensaia pojawił się wredny uśmieszek. Sara lekko się naburmuszyła.
- Możesz już przestać mi dogryzać? Dostałam nauczkę i dotrzymam swojej części obietnicy. Powiem moim rodzicom, że jestem w ciąży!
Przy wykonywaniu kolejnego uderzenia, mężczyzna się potknął i upadł na ziemię. Nieco zdezorientowana nastolatka siedziała w milczeniu. Gdy Saiyan wstał, zmierzył ją wzrokiem.
- Właśnie. Właśnie! Nie, nie wolno Ci!

(Jeżeli ten wieśniak mógłby rzucić na mnie podczas snu jakąś pieczęć uniemożliwiającą oddychanie czy cholera wie co jeszcze to… Nie pozwolę jej tego powiedzieć.)
- No… niech Ci będzie…
Przez krótką chwilę, para siedziała w milczeniu. Dopiero po upływie kilkunastu sekund Sara przemówiła ponownie.
- Mam pytanie…
- Czego znowu?
- Tak mnie poobijałeś, że nie mam już na nic siły… Zaniósłbyś mnie do domu?
- Czy tobie czasem sufit na łeb się nie spadł? Jestem zajęty. Nie mam czasu na odprowadzanie dzieci do domu.
- Phew… Poczekam.
W ten sposób minęło kilkanaście minut. Słaba wola Gensaia nie wytrzymała tej próby. Głośno westchnąwszy wziął dziewczynę na ręce odlatując w kierunku miasta.


//Tak, posta napisałem niejako "na siłę" bo chcę w końcu ruszyć ze swoimi postaciami do przodu ;c//



Ostatnio zmieniony przez Yoh dnia Nie Cze 15, 2014 3:46 am, w całości zmieniany 1 raz

6 Re: Równiny - temat ogólny on Pią Mar 07, 2014 4:42 pm

NPC

avatar
NPC
NPC
Soundtrack
Kiedy lecieliście w kierunku miasta, poczuliście nagły skok energii w pobliżu. Gensai ledwo zdążył wykonać unik przed pociskiem energii, jaki przeleciał tuż przed jego twarzą. Odruchowo wylądował, nerwowo się rozglądając. Ciemnowłosy wojownik nie musiał długo szukać osoby odpowiedzialnej za to zamieszanie… Niski, niebieskoskóry osobnik o czerwonych włosach, ułożonych „na irokeza”. Miał na sobie ciemnoszary, luźny strój treningowy z kilkoma zielonymi wzorami.
- Nie sądziłem, że w takim stanie wykonasz unik. Gratulacje!
Mieliście złe przeczucia...

7 Re: Równiny - temat ogólny on Wto Mar 11, 2014 8:19 am

Yoh

avatar
Site Admin
Site Admin
Kiedy ciemnowłosy wojownik dostrzegł osobnika odpowiedzialnego za sprowadzenie na ziemię zarówno jego, jak i Sary, lekko się skrzywił. Niska, niebieskoskóra istota o czerwonych włosach niekoniecznie wygladała na potężnego. Mimo wszystko, Saiya-jin doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że „nie może oceniać książki po okładce”. Gensai postawił Sarę na ziemi, a następnie wykonał kilka kroków przed siebie. Gdy znalazł się stosunkowo niedaleko od oponenta, zatrzymał się i nieznacznie uśmiechnął.
- Cześć, gnomie. Nie interesuje mnie powód dla którego wystrzeliłeś ten pocisk… Ona w sumie też mnie nie interesuje… – wskazał na nieco zdezorientowaną Sarę, znajdującą się kilka metrów za nim. - …ale nie lubię kretynów, którzy pchają się śmierci pod nogi. – dodał. „Primero” wiedział, że w jego obecnym stanie, pojedynek nie będzie najlepszym wyjściem. Problem w tym, że innego nie widział, bądź też nie zamierzał go szukać – jego Saiyańska natura lubiła dawać o sobie znać właśnie w takich momentach.
 
Gensai nie zamierzał czekać na to, aż przeciwnik rozpocznie walkę. Wykonawszy zamach prawą ręką, wysłał w jego kierunku stosunkowo słaby „Ultima Slash”. Głównym powodem tego działania była chęć sprawdzenia reakcji niebieskoskórego karła. Jeżeli ten postanowi wykonać unik, Saiya-jin przemieszcza się do niego z zamiarem wyprowadzenia pierwszego ciosu i przejścia do walki w zwarciu. Jeżeli natomiast odbije energetyczny twór lub też zdecyduje się „przyjąć go na klatę”, ciemnowłosy nie robi zupełnie nic. Uśmiecha się i nie daje po sobie sobie poznać jakiegokolwiek strachu. Wie jednak, że określenie sytuacji „pewnym problemem” będzie bardzo dużym niedopowiedzeniem.

Sara nie wykonuje żadnych konkretnych akcji – póki co, obserwuje pojedynek ze stosunkowo bezpiecznej odległości.

8 Re: Równiny - temat ogólny on Pon Mar 17, 2014 7:42 pm

NPC

avatar
NPC
NPC
Po krótkim oraz jakże miłym przywitaniu, ciemnowłosy wojownik wysłał w kierunku tajemniczego przeciwnika pojedynczy, stosunkowo słaby Ultima Slash. Jedyną czynnością jaką wykonał oponent, było wysunięcie lewej ręki przed siebie i zablokowanie techniki za pomocą otwartej dłoni. Po krótkiej chwili siłowania się z energią Gensaia, niebieskoskóra istota wysłała jego twór wysoko w powietrze, gdzie zniknął po upływie kilkunastu sekund.
- Po tym co powiedziałeś, spodziewałem się czegoś więcej. Nie będę ukrywał, że poczułem się odrobinę zawiedziony.
Mimo to, przeciwnik dalej nie wykonywał żadnych konkretnych akcji - czekał na jakieś ciekawsze zagrywki ze strony Primero. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że owego wojownika stać na znacznie więcej. Był bardzo pewny siebie, jednak miał ku temu wyraźne powody.

9 Re: Równiny - temat ogólny on Pią Kwi 04, 2014 10:26 am

Yoh

avatar
Site Admin
Site Admin
Gdy Primero dostrzegł, że przeciwnik bez większych problemów odbił jego technikę, lekko się skrzywił.
Nie przepadał za takimi sytuacjami. Teraz, kiedy jego moc została skutecznie zmniejszona przez pewnego kretyna, walka z silniejszym oponentem nie była mu ani trochę na rękę. Ciemnowłosy rozmyślał przez chwilę nad tym, jaki ruch wykonać. Jasne, że mógłby spróbować uciec, ale tajemniczy przybysz prawdopodobnie by mu na to nie pozwolił. Zostawienie Sary na pastwę losu byłoby całkiem przyjemnym rozwiązaniem, lecz także nie wchodziło w grę – ojciec dziewczyny mógł bez większych problemów pozbawić życia jej chwilowego „ochroniarza”. Tym, co przychodziło do głowy wojownikowi, była tylko i wyłącznie brutalna walka – niestety, to natura Saiyan.
- Kim Ty jesteś, do ciężkiej cholery?
Nie oczekiwał odpowiedzi. Spodziewał się raczej dostrzec wredny uśmiech i przygotować do ataku - w końcu. Mimo wszystko, wolał nieco uprzedzić swojego oponenta. Unosząc prawą rękę na wysokość twarzy, wytworzył nad otwartą dłonią niewielką, jasną kulę energii, którą następnie wystrzelił po prostu w niebo, gdzie zwyczajnie zawisła w powietrzu.
- Super Saiyan jest zbyt męczącą postacią, ale co powiesz na walkę z przeciwnikiem nieco większego kalibru?
Primero zaczął się przemieniać w Oozaru.
Pod wpływem powiększającej się ciągle masy mięśniowej oraz rozmiarów wojownika, ubranie zostało po prostu rozerwane na strzępy. Kiedy Gensai był już gotowy, nie oczekując na niebieskoskórego przeciwnika, wystrzelił z ust promień energii w jego kierunku. W przypadku formy wielkiej małpy, Saiyan był znacznie potężniejszy - zarówno siła ciosu, jak i wytrzymałość ulegały ogromnej zmianie. Niestety, następował również konkretny spadek szybkości, a co za tym idzie, również zwinności oraz możliwości wykonywania skutecznych uników. W pewnym sensie, było to całkiem logiczne. Kosztem tego rosła przecież wytrzymałość. Mimo wszystko, wojownik starał się trzymać oponenta na dystans, o ile było to możliwe. W bazowej postaci był już przecież nieźle wykończony. Jeżeli taka opcja nie wchodziła w grę... cóż... coś się wymyśli... chyba.

Sara nie wykonuje w dalszym ciągu żadnych konkretnych akcji - obserwuje i zbiera siły.

//Tak, odpisałem! TAK! xd//

10 Re: Równiny - temat ogólny on Wto Maj 27, 2014 10:14 am

NPC

avatar
NPC
NPC
Niebieskoskóry karzełek nie zamierzał się przedstawiać – nie widział większego sensu w zdradzaniu swojego imienia wojownikowi, którego zabije w przeciągu kilku najbliższych minut. Wysłuchał jednak tego, co miał on do powiedzenia i uśmiechnął się, gdy Primero wspomniał o walce z oponentem „nieco większego kalibru”. Kiedy przedstawiciel dumnej rasy Saiyan zaczął przemieniać się w gigantyczną małpę, na twarzy czerwonowłosego zagościła powaga. Gdy przemiana dobiegła końca, Gensai od razu wystrzelił promień energii ze swojego ogromnego pyska. „Maluch” chciał odbić atak, lecz odrobinę się przeliczył – w ostatniej chwili wykonał unik, przed dziesięciokrotnie silniejszym atakiem, niż ten, którego miał okazję wysłać wcześniej w powietrze.
Mało brakowało… Niepotrzebnie dałem mu okazję do przemiany.
Gdy tylko przeciwnik Gensaia wylądował, obrócił się i wystrzelił w kierunku małpy zieloną kulę energii o średniej wielkości.

11 Re: Równiny - temat ogólny on Pią Cze 06, 2014 3:44 am

Yoh

avatar
Site Admin
Site Admin
Kiedy oponent wykonał unik przed energetycznym promieniem, Gensai się uśmiechnął. Chociażby ze względu na formę w jakiej aktualnie przebywał, wyglądało to trochę zabawnie… W każdym bądź razie, miał powody do radości. Przeciwnik, który wgniatał go w ziemię, gdy przebywał w bazowej postaci, teraz był zmuszony do defensywy. To dobry znak – podobne techniki mogłyby go w jakimś stopniu zranić. „Primero” nie spodziewał się jednak nadejścia natychmiastowego kontrataku ze strony tajemniczego przybysza. Musiał przyjąć całą jego moc na swoje ogromne, acz wytrzymałe cielsko. W zależności od tego, jak poważne będą obrażenia wojownika, zaczyna on zwyczajnie nacierać na karzełka. Ogromny rozmiar nie daje mu przewagi, lecz… umożliwia Sarze rozpoczęcie działania. Tak, Saiyanin postanowił zaufać dziewczynie i włączyć ją do walki. Gdyby rozegrał to samodzielnie, przegrana byłaby z góry pewna.

Młoda Utsukushi złapała oddech, wyciągając prawą rękę przed siebie. Miała dość siły na wykonanie potężnego, energetycznego ataku. W przeciwieństwie do „małpy”, nie była jednak w stanie ruszyć do bezpośredniej konfrontacji.
Obydwoje postawili wszystko na jedną kartę – albo będą mieli szczęście oraz nauczkę na przyszłość, albo to będzie ich ostatnie starcie na tym świecie. Szatynka zaczęła zbierać energię do wykonania techniki „Omega Chariot”.

12 Re: Równiny - temat ogólny on Pią Cze 06, 2014 1:28 pm

Jataman

avatar
Moderator
Moderator
Perun szybko przemieścił się niedaleko miejsca, w którym miała miejsca wielka walka. Trudno byłoby opisać towarzyszące mu zdziwienie, gdy dojrzał ogromnej, brązowej małpy szarżującej na niebieskiego karła z irokezem. W dodatku kawałek dalej stała młoda kobieta, która najwyraźniej kumulowała energię do wykonania jakiejś silnej techniki. Mało tego, że cała ta sytuacja wyglądała na conamniej niecodzienną, to Boian nawet nie wiedział dlaczego wywiązała się ta walka i po czyjej stronie ewentualnie stanąć. Postanowił utworzyć w prawej ręce dość silne Balaan, a następnie przemieścić się za plecy ładującej technikę szatynki z wyciągniętą ręką gotową do wystrzelenia energii w razie agresji z jej strony. Zdecydowanie wolałby nie strzelać w plecy kobiecie, jednak po tym, co tu widzi, musi być gotowy na wszystko.
- Hej. Wybacz, że się wtrącam, ale chętnie bym się dowiedział dlaczego małpa goni karła... to znaczy... ogólnie co tu się cholera dzieje?



Ciekawe kiedy tylko na to wpadną,
że prawda autorytetem jest, a nie autorytet prawdą?



13 Re: Równiny - temat ogólny on Sob Cze 07, 2014 3:55 am

Yoh

avatar
Site Admin
Site Admin
Kiedy za skupioną dziewczyną pojawił się tajemniczy wojownik, ta nie miała nawet czasu na to, by w jakikolwiek sposób zareagować. Nie chciała działać zbyt pochopnie, chociażby ze względu na fakt, że owe indywiduum potrafiło kontrolować swoją energię – świadczyła o tym nie tylko szybkość z jaką się przemieścił do Sary, ale również energia skumulowana w jego dłoni. Młoda Utsukushi cicho westchnęła. Gdy już nieco się uspokoiła i doszła do siebie, przechyliła nieznacznie głowę w kierunku Boiana.
- Nie mam zielonego pojęcia kim jesteś, ale celując we mnie, opowiesz się po złej stronie. Ten karzełek zaatakował mnie i mojego przyjaciela, kiedy skończyliśmy tutaj trenować… – oznajmiła. Po upływie kilku sekund doszła do wniosku, że nie brzmiała zbyt przekonująco.
- Ogólnie… Sama chciałabym wiedzieć, co się tutaj dzieje. Jeżeli teraz pozbawisz mnie możliwości ataku, konsekwencje nie będą zbyt przyjemne. O ile wygramy, spróbujemy Ci wyjaśnić parę kwestii… Tak, mówiąc w liczbie mnogiej, mam na myśli również tą ogromną małpę, która w rzeczywistości jest człowiekiem. – dodała, choć dalej brakowało jakiejś głębszej logiki w jej wypowiedzi.
- Cholera, wiem jak to brzmi… Ale spróbuj mi zaufać… – po czym wróciła do koncentrowania energii niezbędnej do wykonania „Omega Chariot”.

//
Dzisiaj idę na dobę do pracy, więc odpowiedzi najwcześniej możesz spodziewać się dopiero jutro... :/
//

14 Re: Równiny - temat ogólny on Nie Cze 08, 2014 3:28 pm

Jataman

avatar
Moderator
Moderator
// Sam nie miałem kiedy odpisać, więc don't worry :P//

Słysząc tłumaczenia Sary, chłopak się trochę skrzywił. Nie brzmiała ona w pełni wiarygodnie. Boian nie chciał ryzykować, że opowie się po niewłaściwej stronie. Wiedział jednak, że jeśli para zwycięży i to oni okażą się agresorami, samotna walka przeciwko dwojgu może okazać się nie do wygrania. Nawet, jeśli ich siła jest teraz mniejsza*. Instynkt jednak podpowiadał mu, żeby zaczekać do końca walki. Nie wiedział dlaczego, ale czuł, że powinien tak zrobić. Już niejednokrotnie zresztą jego instynkt wyciągał go z opresji lub pomagał dokonać trudnych wyborów. Dezaktywował Balaan i opuścił rękę.
- Dobrze, poczekam. - odpowiedział krótko. Nie miał zamiaru bardziej rozwijać swojej wypowiedzi, skoro nie wiedział jeszcze nawet, czy dziewczyna faktycznie okaże się sojuszniczo nastawiona.
Wycofał się kawałek dalej i zaczął obserwować to, co się dzieje na polu bitwy.

// *chodzi mi o to zmęczenie po treningu + to po tej walce //



Ciekawe kiedy tylko na to wpadną,
że prawda autorytetem jest, a nie autorytet prawdą?



15 Re: Równiny - temat ogólny on Nie Cze 08, 2014 5:38 pm

NPC

avatar
NPC
NPC
Szczerze mówiąc, właśnie takiego zagrania spodziewał się czerwonowłosy karzełek po swoim przeciwniku.
Przy tak dużej masie, ciężko byłoby wykonać skuteczny, a przede wszystkim szybki unik. Nagłe wystrzelenie energetycznego pocisku, który eksplodował od razu po zetknięciu się z futrem przemienionego wojownika, okazało się więc idealną zagrywką!
- Ależ Ty przewidywalny…
Niebieskoskóry wróg nie wziął jednak pod uwagę pewnych cech, jakie charakteryzowały Saiyan – ich uporu, zawziętości, a także wytrzymałości, która zwiększyła się dodatkowo po transformacji. Zdziwienie jakie zagościło na jego twarzy, gdy dostrzegł szarżującą na niego ogromną małpę, ciężko opisać słowami. Ciosy wymierzane przez Gensaia nie były zbyt szybkie, lecz dużą przewagę zyskiwał dzięki swojemu rozmiarowi. Mimo to, oponent unikał większości uderzeń bez najmniejszych problemów.

Czas ten postanowiła wykorzystać Sara, która zaczęła zbierać energię niezbędną do wykonania techniki „Omega Chariot”. Gromadzenie mocy z otoczenia przy zmęczeniu oraz ogólnym stanie dziewczyny było ciężkie, lecz możliwe! Zaledwie po upływie kilkunastu sekund, za nastolatką pojawiło się kolejne tajemnicze indywiduum, celując jej czymś na wzór pioruna kulistego w plecy. Po wysłuchaniu stosunkowo marnych wyjaśnień, chłopak postanowił jednak zaczekać do końca walki. Boian wycofał się kawałek dalej. Zamierzał obserwować dalszy przebieg starcia, którego tak naprawdę nie potrafił zrozumieć…

Bojowo nastawiony pigmej nie mógł skupić się na wymierzeniu jakiegoś konkretnego uderzenia lub zastosowaniu bardziej zaawansowanej techniki, ze względu na ciągłe nacieranie ogromnego przeciwnika… Przynajmniej na chwilę obecną.

Ładowanie „Omega Chariot” potrwa dwie tury.

16 Re: Równiny - temat ogólny on Pon Cze 09, 2014 7:23 am

Yoh

avatar
Site Admin
Site Admin
Gensai w dalszym ciągu naciera na małego przeciwnika, nie chcąc dać mu jakiejkolwiek szansy na atak. Jeżeli jednak czerwonowłosy wojownik spróbuje wykonać jakiś dziwny ruch, Saiyanin od razu wystrzeliwuje z pyska energetyczny promień, celując w oponenta oddalonego zaledwie o kilka metrów. Pomimo pojawienia się nowej osoby na polu walki, nie mógł pomóc Sarze – potężny wróg nie dałby mu na to najmniejszych szans.

Sara w dalszym ciągu ładuje swoją technikę, zastanawiając się przy okazji, kim jest tajemnicze indywiduum sprzed chwili.

17 Re: Równiny - temat ogólny on Wto Cze 10, 2014 3:49 am

NPC

avatar
NPC
NPC
Czerwonowłosy pigmej rzeczywiście był zbyt mocno skupiony na ciągłych atakach Gensaia, żeby spróbować przeszkodzić Sarze w ładowaniu techniki. Dziewczyna natomiast, z każdą sekundą magazynowała coraz więcej energii.
W pewnym momencie, karzełek próbował wytworzyć energetyczną kulę, którą rzuciłby w nastolatkę – w ten sposób uniknąłby zarówno potężnej techniki, jak i wyeliminowałby jedną z przeszkód do zwycięstwa. Pokonanie wielkiej małpy byłoby wtedy kwestią kilkunastu kolejnych minut. Saiyanin uniemożliwił mu realizację planów… wgniatając go w ziemię ogromną stopą! Po upływie kilku sekund, zaczął zaś tłuc w powierzchnię, na której leżał niebieskoskóry, który imho nie mógł praktycznie nic zrobić. Przeliczył się – Oozaru to przeciwnik zbyt dużego kalibru.

18 Re: Równiny - temat ogólny on Wto Cze 10, 2014 12:04 pm

Jataman

avatar
Moderator
Moderator
Boian obserwował tą nierówną walkę. Taka przynajmniej zdawała się być w jego oczach. Ogromna małpa, która budziła niepokój u Peruna, bezlitośnie miażdżyła niewielkiego przeciwnika.
(Co to do cholery jest? W życiu nie widziałem takiego stwora, w dodatku o takiej sile. Czy aby na pewno dobrze robię nie pomagając temu karzełkowi? Nie, nie, nie. To nie moja walka... dopóki to monstrum nie zaatakuje mnie. Ech... Nie pozostaje mi nic innego jak zaufać instyktowi.)
Była nawet taka chwila, że Perun zacisnął pięści z zamiarem ruszenia na małpę, jednak po kilku sekundach odpuścił. Bacznie wszystko obserwował, by w razie zagrożenia lub jakiegoś bardzo nieoczekiwanego zwrotu akcji, w porę zareagować.



Ciekawe kiedy tylko na to wpadną,
że prawda autorytetem jest, a nie autorytet prawdą?



19 Re: Równiny - temat ogólny on Sro Cze 11, 2014 12:29 pm

Yoh

avatar
Site Admin
Site Admin
Saiyanin wiedział, że w postaci Oozaru ma ogromną szansę na zwycięstwo. Mimo wszystko, znał również ewentualne „wady” swojej jakże prostej strategii. Wszak, wystarczyło zniszczyć kulę energii, imitującą światło księżyca, która wisiała wysoko w powietrzu, bądź poczekać, aż Gensaia zaczną opuszczać siły i automatycznie wróci do ludzkiej postaci. Kosmiczny wojownik musiał więc rozegrać to jak najszybciej, nie tylko skupiając uwagę przeciwnika na sobie, ale także tracąc jak najmniej energii na poszczególnych atakach.

Sara w dalszym ciągu zbiera energię niezbędną do użycia techniki „Omega Chariot”, zerkając co jakiś czas kątem oka na Boiana – nie wiedziała czego się może po nim spodziewać. Musiała być ostrożna.

20 Re: Równiny - temat ogólny on Sro Cze 11, 2014 12:33 pm

NPC

avatar
NPC
NPC
Czerwonowłosy karzełek cały czas próbował się uwolnić spod gradu nadchodzących ciosów, lecz wyzwanie to okazało się niezwykle ciężkie. Nawet przy próbach ucieczki, pigmej był chwytany i ściągany ponownie do ogromnego przeciwnika. Dopiero po upływie kilku minut, małemu wojownikowi udało odnaleźć się lukę w atakach wymierzanych przez wielką małpę – wykorzystując swoją szansę, szybko odleciał na stosunkowo bezpieczną odległość. Był wściekły. Nie tylko na oponenta, ale również na siebie. Zignorował Saiyanina – przedstawiciela rasy dla której brutalna walka i podboje są niemalże całym życiem.
- Kurwa mać! Myślałem… że to ostatnie chwile w moim życiu!...
Po kilkunastu sekundach złapał kilka głębokich oddechów, wystrzeliwując energetyczny pocisk w świetlistą kulę wiszącą na niebie – Primero zaczął wracać do swojej bazowej postaci i… nie miał na sobie ubrania. Cóż… Nie sposób ukryć, że normalny ubiór, który wcześniej miał na sobie, nie był przystosowany do nagłej zmiany rozmiaru.
- Teraz wyrównałem szansę… Obaj jesteśmy zmęczeni… i mocno ranni! Haha!

» „Omega Chariot” jest gotowa do użycia.
» Gensai nie ma już możliwości pozostawania w formie Oozaru + nie ma na sobie ubrania.

21 Re: Równiny - temat ogólny on Czw Cze 12, 2014 1:29 pm

Jataman

avatar
Moderator
Moderator
Choć Boian powinien dostrzec kulę energii imitującą księżyc już wcześniej to stało się to dopiero, gdy niebieskoskóry karzeł wysłał w nią swój pocisk energii. Najbardziej jednak wrażenie na nim zrobiła scena, w której wielka małpa stała się człowiekiem.... no, przynajmniej coś na jego wzór, gdyż wojownik wciąż miał małpi ogon. Jednak była i dość komiczna strona tej sytuacji - mężczyzna nie miał na sobie żadnych ubrań. Inaczej sprawa by się miała, gdyby był nieprzytomny lub po prsotu został w miejscu, ale kontynuować walkę nago? Już Boianowi wydawało się to niesmaczne, a niewiadomo jaka będzie reakcja kobiety - być może są parą i na niej taki widok wrażenia nie robił. Mimo to, Perun nie chciał pozwolić na walkę nudystów. Przypomniał sobie, że ma ubranie treningowe w plecaku, które co prawda było mocno zniszczone, ale lepszy rydz niż nic. Chciał szybko zdjąć i otworzyć plecak, gdy... okazało się, że go nie ma.
(No nie... zapomniałem go zabrać z obrzeży lasu... O jjaaaa... mój ulubiony... z zamszyku.)
Nie bardzo wiedziąc co w tej sytuacji w ogóle powinien zrobić, zdjął swoją ciemnoczerwoną koszulkę, po czym rozerwał ją tak, by zrobić z niej kawałek zwykłego materiału. Boian wyglądał na starszego, niż faktycznie jest - pomimo ledwie 16 lat był dość wysoki, a w dodatku dobrze umięśniony. Z pomocą Skyjumpa podskoczył do Gensaia i nie czekając na jego reakcję położył mu na ramieniu materiał z koszulki.
- Masz. Zrób se bodaj jakąś przepaskę.
Następnie bezzwłocznie odskoczył na swoje dawne miejsce czekając na rozwój wydarzeń.



Ciekawe kiedy tylko na to wpadną,
że prawda autorytetem jest, a nie autorytet prawdą?



22 Re: Równiny - temat ogólny on Czw Cze 12, 2014 2:10 pm

Yoh

avatar
Site Admin
Site Admin
Spoiler:

Gensai nie wyglądał na zaskoczonego tym, że karzełek w końcu uwolnił się spod gradu ciosów, jakie ten serwował mu przez dłuższą chwilę. Zdziwiło go jednak to, iż doszedł do wniosku, że należy zestrzelić jasną kulę, żeby Saiyanin powrócił do swojej bazowej postaci... Dodatkowo, nie mając na sobie żadnego ubrania. W przeciwieństwie do przeciwnika, on nie chciał kontynuować walki nago - zwłaszcza, że miał jeszcze odrobinę zdrowego rozsądku. Po drugie, w pobliżu była młoda kobieta, która być może niekoniecznie zamierzała oglądać klejnoty rodzinne wojownika z innej planety. Primero momentalnie zasłonił się z przodu - olać pośladki - wszak, najważniejszy element znajduje się na froncie! Po upływie kilku sekund, "małpiasty" poczuł za sobą nieznajomą aurę. Odwróciwszy się, ujrzał młodo wyglądającego chłopaka, który zarzucił mu kawałek materiału na ramieniu. Mężczyzna od razu zrobił pożytek z koszulki tajemniczego młodzieńca, robiąc prowizoryczną przepaskę.
- Dzięki... Odwdzięczę się, gdy tylko usunę tego zboczonego pigmeja z tego świata. - oznajmił, zanim Boian ponownie się oddalił. Saiyanin od razu zdał sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie nie chciał on uczestniczyć w tym starciu, gdyż nie wiedział po której stronie stanąć. Właściwie, każdy wojownik z odrobiną zdrowego rozsądku uczyniłby to samo.
(Myśl... W jaki sposób zwrócić na siebie uwagę tak skutecznie, żeby ten gnojek skupił się jedynie na mnie i nie dostrzegł ataku Sary?... ... ... ... To może wypalić ale nie wiem, czy nie za bardzo zaryzykuję. Jeżeli taka moc go nie zaskoczy, będę na straconej pozycji, bo opadnę z sił... ... ... Raz małpie śmierć!)

Jeżeli czerwonowłosy karzełek będzie chciał od razu ruszyć w kierunku Sary lub nieznajomego, Gensai zwyczajnie pojawia się na trasie jego lotu, zwiększając swój poziom mocy.
- Jeszcze tego nie ogarnąłeś? Najpierw zajmij się mną, a później będziesz kasował innych, kretynie.
Nagle, włosy wojownika lekko unoszą się do góry, zmieniając swoją barwę na złotą. Kolor tęczówek także uległ zmianie - stały się seledynowe. Największa różnica była jednak wyczuwalna w poziomie mocy, małpiastego. Primero nie zamierzał jednak działać w żaden sposób - nie mógł sobie pozwolić na jakąkolwiek akcję przy takim zmęczeniu. Miał jedynie nadzieję na to, że lekko zszokuje oponenta, który da się bez większych problemów trafić młodej Utsukushi.

Sara była początkowo zniesmaczona widokiem nagiego Gensaia. Rzecz jasna, zarumieniła się widząc jego umięśnione ciało, jednak nie chciała oglądać go w takim stanie i w takich okolicznościach. Być może miała inne plany... Kiedy dziewczyna zauważyła, że jej "partner" dostał coś do zakrycia się od Boiana, na jej twarzyczce zagościł uśmiech. Szybko zorientowała się, że facet działa od pewnego momentu jedynie dla zabicia czasu... dla skupienia na sobie uwagi niebieskoskórego karzełka. Musiała się kawałek przesunąć - o ile oczywiście Gensai stoi kilkanaście metrów przed nią. Nie chciała przecież przebić Saiyanina, żeby wykończyć przy okazji karła. Gdy tylko odpowiednio wycelowała, od razu wystrzeliła energetyczną strzałę w małego, acz wymagającego przeciwnika. Była dobrze wyszkolona, jeżeli chodzi o ataki z dystansu, dlatego też trafienie oponenta nie powinno stanowić dużego problemu...

23 Re: Równiny - temat ogólny on Pią Cze 13, 2014 1:19 am

NPC

avatar
NPC
NPC
Tajemniczy napastnik nie miał zamiaru przerywać, gdy Boian podał Gensaiowi prowizoryczną przepaskę. Przede wszystkim dlatego, że nie chciał prowokować walki z dwoma przeciwnikami jednocześnie, gdy jest tak zmęczony i ranny. Skrzywił się tylko, gdy Saiyanin zapewniał o swoim zwycięstwie. Postanowił dłużej nie czekać - zaczął biec z pełną prędkością na równie wyczerpanego przeciwnika. Nim jednak zdążył dobiec - Primero uwolnił ogromne pokłady energii osiągając poziom Super Saiyana, co spowodowało gwałtowne hamowanie niewielkiego osobnika.
- Co...?!
Skok poziomu mocy, jaki towarzyszył przemianie kompletnie go zaszokował i nie zamierzał tego ukrywać. Obejrzał się na Sarę i Boiana, a jego zmartwienie wzrosło. Technika Omega Chariot właśnie ma zostać wystrzelona w jego stronę.
- To... to nie koniec! Po mnie... będą następni! - zdążył wykrzyczeć, nim energetyczna strzała trafiła prosto w jego korpus. Doszło do bardzo silnej eksplozji, która wyrzuciła Gensaia tracącego formę SSJ z daleka od miejsca walki, a nawet nieco przesunęła Sarę i Boiana. Po przeciwniku nie zostało właściwie nic, zaś w ziemi powstał średni krater. Gensai, będąc już w bazowym stadium, ledwo utrzymywał świadomość, zaś Sara zwyczajnie opadła z sił i usiadła na ziemi. Jedynie Boian był w tym momencie w pełni sił.

• Gensai „Primero”
Wytrzymałość +1 (Zenkai)
Leżysz wyczerpany nie mogąc się ruszać

• Sara Utsukushi
Jesteś bardzo zmęczona, ale możesz się ruszać

• Boian Stogniw
Nic ci nie jest, jednynie nie możesz się doczekać wyjaśnień

24 Re: Równiny - temat ogólny on Pią Cze 13, 2014 1:37 pm

Yoh

avatar
Site Admin
Site Admin
Gdy tylko Gensai się transformował, tajemniczy przeciwnik był w całkowitym szoku. Najwyraźniej nie spodziewał się aż tak ogromnego skoku poziomu mocy – dodatkowo mógł zadawać sobie pytanie, dlaczego wojownik nie wykorzystał takiej szansy na początku pojedynku. Wtedy jego zwycięstwo byłoby przesądzone. Na szczęście dla Saiyanina, prosty plan działania jaki obmyślił „na poczekaniu”, okazał się skuteczny.
W tym samym momencie, Sara wystrzeliła energetyczną strzałę, która trafiła centralnie w korpus karzełka i tym samym, wywołała silną eksplozję – fala uderzeniowa zdmuchnęła złotowłosego mężczyznę, powracającego do swojej bazowej postaci, a także nieco przesunęła dziewczynę i Boiana. Kosmiczny wojownik zatrzymał się dopiero po trafieniu w jakiś kamień – ledwo utrzymywał świadomość, zaś jego ciało było już całkowicie bezwładne. Na twarzy można było dostrzec jednak nieznaczny uśmiech. Pomimo trudności jakie sprawił mu czerwonowłosy pigmej, był zadowolony, że musiał dać z siebie wszystko by w ogóle przeżyć. Miał wrażenie, że nieco się wzmocnił podczas tego starcia – nie tylko fizycznie, ale i psychicznie.

Kiedy tylko młoda Utsukushi dostrzegła bezwładnie leżącego Gensaia, od razu do niego podeszła. Nie było mowy o bieganiu czy unoszeniu się w powietrzu, będąc w takim stanie – dobrze, że jeszcze się jakkolwiek poruszała. Gdy tylko znalazła się przy ledwo przytomnym mężczyźnie, uklękła przy nim i zaczęła płakać.
- Do…dobrze… będzie… W… w gorszym… sta… stanie bywałem…
- Nic nie mów! Proszę…
Szatynka zaczęła po chwili rozglądać się za chłopakiem, który pojawił się na polu walki ni stąd, ni zowąd – być może posiadał coś, co mogłoby pomóc Saiyaninowi.
- Hej! Ty! Chciałeś wyjaśnień, tak?! Pomóż mu, proszę! Wtedy wytłumaczę Ci wszystko, co sama zrozumiałam!
Nastolatka ze łzami w oczach oczekiwała reakcji Stogniwa, który stał kilka metrów dalej.

25 Re: Równiny - temat ogólny on Pią Cze 13, 2014 2:57 pm

Jataman

avatar
Moderator
Moderator
Gdy Gensai osiągnął poziom Super Saiyana, nie tylko zaskoczył swojego przeciwnika, ale i Boiana.
(Kim on jest? Co to za energia?)
Chwilę później Sara rzuciła energetyczną strzałą wprost we wroga, a trafienie spowodowało bardzo silną eksplozję, która przesunęła nawet Peruna. Chłopak spojrzał na dziewczynę, która pomimo utraty sił podeszła do ledwo przytomnego przyjaciela. Sara zaczęła płakać i krzyczeć do Boiana z prośbą o pomoc.
(Ojoj... Ale co ja mogę zrobić? Nie potrafię leczyć... nie mam też żadnych lekarstw. Chyba, że... ale nie wiem czy to podziała. Jeśli nie, pozostanie mi odnieść go do jakiegoś szpitala.)
Stogniw podszedł szybkim krokiem do leżącego wojownika i przyklęknął na jednym kolanie.
- Nie umiem leczyć, ani nie posiadam nic, co mogłoby Ci teraz pomoóc. Mam tylko jeden pomysł...
Wyciągnał w jego stronę wyprostowaną rękę.
- Spotkałem się z innymi rodzajami energii, ale nigdy nie próbowałem czegoś takiego... Jak sądzę, nie kontrolujesz cosmo, którym posługuję się ja. Postaram się przekazać Ci część energii. Nie zagoi to Twoich ran, ale może przynajmniej odzyskasz część sił. Nie jestem jednak pewny czy to w ogóle zadziała, jeśli nie kontrolujesz tego typu energii - być może nie będziesz w stanie z niej korzystać.
Nie czekając na odpowiedź, Peruna ogarnęła ciemnozłota, spokojna aura, która poprzez jego rękę stopniowo przepływała na Saiyanina.
Jeśli widać po pewnym czasie jakieś skutki, Stogniw kontynuuje czynność do czasu, aż Gensai będzie  w stanie względnie normalnie się ruszać.
Jeśli nie, przerywa czynność i stwierdza, że jedyne, co może zrobić to zanieść parę do szpitala.



Ciekawe kiedy tylko na to wpadną,
że prawda autorytetem jest, a nie autorytet prawdą?



Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 2]

Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

 

© 2009-2014 Anime Revolution Sprites. All rights reserved.
Design by Yoh. Thanks for Zbir and Safari.